Gazeta Wyborcza, maj 1997

Nie ma rady na Radę
KŁODZKO. Nieważne referendum
Referendum było próbą sił - uważa Ryszard Jastrzębski, zastępca burmistrza Kłodzka. - Ale w demokracji wszystko jest możliwe.
Zaledwie 21 proc. uprawnionych wzięło udział w niedzielnym referendum w sprawie odwołania Rady Miasta w Kłodzku. - Referendum jest nieważne. - dowiedzieliśmy się w wałbrzyskiej delegaturze Krajowego Biura Wyborczego. - Rada Miasta nie zostanie odwołana. Do tego potrzeba było udziału conajmniej 30 proc. uprawnionych.
Spośród blisko 5 tys. osób, które w niedzielę poszły do urn ponad 95 proc. opowiedziało się za odwołaniem rady.
- Wyciągniemy z tego wnioski i przeanalizujemy błędy - zapewnił Jan Krębach, przewodniczący kłodzkiej Rady Miasta. - Jednak Kłodzko się zmienia i ludzie to dostrzegają. Mamy rozważne społeczeństwo, które dało nam szansę dotrwania do końca kadencji.
- Wyborcy byli zaszokowani - wyjaśniał niską frekwencję Janusz Cykowski, opozycyjny radny z Kłodzka. - Ludziom trudno było uwierzyć, że jest aż tak źle.
Referendum kosztowało budżet miasta ponad 28 tys. złotych.
- To i tak są tylko dwie wycieczki pani burmistrz na Maltę - ironicznie zauważył Cykowski.
- Faktycznie, można było te pieniądze przeznaczyć na ZOZ, albo na oświatę - przyznał Krębach.
Kłodzka Rada Miasta będzie kontynuować prace według planu na ten rok. - Pracujemy normalnie - zaznaczył Jastrzębski - Nic się nie zmieniło.
BARD


« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo