Gazeta Wyborcza, maj 1997

"Zapraszamy na łamy"
"Gazetki"... itd.
"Veto!" jeszcze w zeszłym roku szkolnym nie nazywało się "Veto!". Wcale się nie nazywało. Dopiero nowi redaktorzy nadali mu obecną nazwę. - Sprzeciwiamy się - wyjaśniają. - Głównie nauczycielom, bo są niesprawiedliwi. Przynajmniej większość z nich.
Miesięcznik "Veto!" ukazuje się w wałbrzyskiej Szkole Podstawowej nr 26 od września 1995. Redakcję tworzą siódmoklasistki Ewa Augustyniak, Ania Gnodzińska, Gosia Jankowska, Magda Kraińska, Agata Rogowska, Monika Malczewska, Gosia Kloc i Monika Magda. Gazetkę redagują od początku tego roku szkolnego. Opiekę nad redakcją sprawuje szkolna polonistka Magdalena Deryło. - Początkowo obawiałam się, że nie uda mi się nawiązać z dziewczynami kontaktu - wspomina pani Magda. - Nie uczę ich polskiego i prawie się nie znałyśmy. Ale wszystko się doskonale ułożyło - uśmiecha się.
- To dlatego, że pani jest na luzie - wyjaśniają dziewczyny. - Świetnie się nam współpracuje - dodają.
Redakcja spotyka się w każdy czwartek. Wspólnie decydują, czym się będą zajmować. - Początkowo każdy miał swój dział gazetki - przyznaje Gosia, redaktorka naczelna "Veta!". - Teraz jesteśmy wszechstronne. - Piszemy o tym, co uważamy za słuszne - mówi Ewa. - Ale nikogo nie obrażamy - zaznacza.
Za oprawę graficzną odpowiedzialna jest Agata. Do druku gazetkę przygotowuje Monika. - W domu wklepuję wszystko do komputera i przelewam na dyskietkę - opowiada. - Nie mam polskich znaków, dlatago przed drukowaniem trzeba wszystko jeszcze sprawdzić i poprawić.
W miesięczniku można znaleźć kącik muzyczny, kolumny sportowe, kulturę, humor, wywiady i ankiety. - W tym miesiącu przeprowadziłyśmy ankietę na temat Dnia Matki - opowiada Ania. - Większość uczniów naszej szkoły uważała, że rodzice są dla nich autorytetem i że kochają mamy za opiekę. Choć trafiła się osoba, która kocha swoją mamę za pieniądze - mówi z niedowierzaniem.
Jak można wnioskować z tytułu, "Veto!" piętnuje to co niewłaściwe. - Niedawno opisywałyśmy problem szkolnego planu lekcji - przypomina Ania. - Starsze klasy mają jednego dnia na drugą zmianę i kończą lekcję o 18.00, a następnego dnia muszą przyjść na ósmą rano - mówi poruszona. - Nie mamy nawet czasu, żeby się pouczyć - przekonuje. - Niestety, nasz protest przeszedł bez echa.
Miesięcznik nie ogranicza się tylko do spraw szkolnych. - Protestowałyśmy w tym roku przeciwko bezczelności prezenterów pewnej stacji radiowej. Nie podobało się nam jej podejście do słuchaczy - opowiada pani Magda. - Wysłałyśmy do nich pismo, ale nie odpowiedzieli. - Wkrótce poruszymy temat obowiązku wyprowadzania psów w kagańcach - zapowiada Gosia. - Te duże powinny je mieć, ale małe pieski w kagańcach wyglądają po prostu śmiesznie.
Gazetka cieszy się w szkole ogromną popularnością. - Rozchodzi się cały nakład, 50 egzemplarzy - chwalą się redaktorki. - Same się finansujemy, a gazetkę drukujemy poza szkołą, bo ksero w szkole mamy kiepskie.
Pomimo niezależnego charakteru miesięcznik nie wzbudza kontrowersji wśród nauczycieli. - Staramy się nikogo nie obrazić w naszej gazetce - wyjaśnia Magda Deryło. - Jak na razie nikt nie miał do nas pretensji. Nasza szkoła jest bardzo tolerancyjna - zaznacza.
Bartek Dwornik


« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo