Gazeta Wyborcza, czerwiec 1997

Polak potrafi
WAŁBRZYCH. Kto nagina Kodeks Pracy
- Polak potrafi - mówi z wyrzutem Zdzisław Rudnicki, kierownik wałbrzyskiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy. - W czerwcu ubiegłego roku wszedł w życie nowy Kodeks Pracy, a już po miesiącu pojawiły się próby naginania przepisów.
- Żeby zmniejszyć składki na ZUS pracodawcy ustalają najniższe stawki wynagrodzeń - podaje przykład nadinspektor pracy Zdzisław Kowalski. - Resztę wypłacają jako ekwiwalenty, np. za odzież ochronną, albo buty. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że dla nich samych jest to ogromnie niekorzystne - przekonuje - W razie wypadku renta czy odszkodowania są najniższe z możliwych. Wtedy jest dramat, ale nic już nie można zrobić.
- Po dwóch umowach na czas określony, trzecia powinna być bezterminowa. - przypomina Rudnicki. - Firmy po wygaśnięciu terminu pierwszej dołączają do niej aneks przedłużający i w myśl przepisów jest to nadal ta sama umowa. - Do ludzi to nie dociera - ubolewa Kowalski. - Zgadzają się na wszystko i podpisują, co im podsunie szef. Zdarzają się nawet osoby, które nie przeczytały umowy o pracę.
Inspektorzy PIP mają prawo zakwestionować formy zatrudnienia - Jeśli na przykład rencista siedzi codziennie na portierni i ma grafik dyżurów, nie może być pracownikiem na umowę-zlecenie - wyjaśnia Zbigniew Rudnicki. - To jest oczywiste naciąganie przepisów. - 95 proc. takich nadużyć jest w firmach prywatnych - dodaje nadinspektor Kowalski. - Ale to dlatego, że jest ich znacznie więcej, niż państwowych.
W tym roku Państwowa Inspekcja Pracy ujawniliła 31 nielegalnie zatrudnionych osób w trzynastu zakładach Dolnego Śląska - Doskonale wiemy, że problem jest dużo większy - przynaje Rudnicki. - W Niemczech walczy się z tym radykalnie. Podejrzany zakład otacza policja, inspektorzy wchodzą i "wyłapują" nielegalnych pracowników. My nie mamy takich uprawnień.
Bartłomiej Dwornik--> 10 czerwca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo