Gazeta Wyborcza, czerwiec 1997

Tu trzeba nosa
WAŁBRZYCH. Odór sterroryzował miasto; kto wywęszy sprawcę
Czuję się jak na wsi - denerwowała się Czytelniczka z Wałbrzycha. - Od poniedziałku na całym osiedlu Podzamcze potwornie śmierdzi gnojówką.
Wałbrzyską dzielnicę Podzamcze w poniedziałek rano zaczął ogarniać nieprzyjemny zapach. Identyczny problem mieli mieszkańcy dzielnic Piaskowa Góra i Szczawienko.
Wieczorem odór stał się tak natarczywy, że ludzie zamykali się w mieszkaniach. - Przecież nie wyjdę na ulicę w masce gazowej - irytowała się nasza Czytelniczka. - Po Szczawienku ludzie chodzili z klamerkami na nosach - przekonywał piętnastoletni Michał z Podzamcza. - A na przystankach wszyscy sprawdzali buty. - Nie mam pojęcia, skąd bierze się ten fetor - powiedział "Gazecie" Adam Urlik, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Podzamcze". - Na pewno nie ma awarii kanalizacji, bo wszędzie śmierdzi po równo.
- Prawdopodobnie znaleźliśmy źródło tego zapachu - poinformowała nas rano inspektor Grażyna Marlinga z Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego. - Na placu budowy na Podzamczu maszyny mogły naruszyć stare osadniki po chodowli świń.
Około południa Wydział wycofał się jednak z tych przypuszczeń. - Inspektorzy byli na miejscu, ale nic nie wykryli - poinformowała inspektor Marlinga. - ‡ródło musi leżeć gdzie indziej.
Początkowo podejrzenie padło na Zakłady Rolne w Strudze, które miały wylać gnojówkę na pola. - Byliśmy i tam, ale wróciliśmy z niczym - zdementowała Marlinga. - Pola były nawożone kilka tygodnim temu. - Fala uderzeniowa dotarła do nas dopiero we wtorek - potwierdził Sławomir Kusiak, mieszkaniec Strugi.
Po godzinie 14.00 zapach przemieścił się z Podzamcza i Piaskowej Góry do Sobięcina, znacznie wyżej położonej dzielnicy. - Patrolujemy miasto i szukamy źródła smrodu - dowiedzieliśmy się w siedzibie Straży Miejskiej. - Przypuszczamy, że ktoś wlewa fekalia do studzienek burzowych. Patrole wrócą około 21. i wtedy będzie można powiedzieć więcej.
Zdaniem mieszkańców Strugi, smród pojawił się już kilka dni temu. - W sobotę wracałem samochodem ze Starych Bogaczowic i po drodze wpadłem w samo centrum tego zapachu - opowiada strużanin Maciej Bajek - Myślałem, że się uduszę.
Do chwili zamykania tego numeru "Gazety" nie udało się ustalić źródła fetoru. Ostatnie podejrzenia Wydziału Ochrony Środowiska dotyczyły nawożonych pól w Starych Bogaczowicach. Od jutra sprawą zajmować się będzie odpowiedni wydział Urzędu Wojewódzkiego. - Stare Bogaczowice leżą poza naszym nadzorem - wyjaśniła inspektor Marlinga.
Do tematu powrócimy jutro.
Bartłomiej Dwornik--> 11 czerwca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo