Gazeta Wyborcza, czerwiec 1997

To tyklo obornik
WAŁBRZYCH. Od wczoraj śieże powietrze
Smród przyszedł ze Strugi i Starych Bogaczowic - ustalili wałbrzyscy urzędnicy. Wczoraj wałbrzyszanie mogli już odtechnąć i wyjść na ulicę bez klamerki na nosie.
Przypomnijmy, przez pół poniedziałku i cały wtorek miszkańcy najludniejszych dzielnicy Wałbrzycha: Podzamcza, Piaskowej Góry, Szczawienka i Sobięcina dusili się od fetoru gnojówki. Strażnicy miejscy i pracownicy Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego bezskutecznie poszukiwali źródła smrodu.
- W takich przypadkach jedynym narzędziem jest nos. Nie ma na razie detektorów zapachu - wyjaśnił "Gazecie" Roman Kierkuś, dyrektor wałbrzyskiego oddziału Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska. - Chmurę brzydkich zapachów przywiał do Wałbrzycha północno-zachodni wiatr znad Strugi i Starych Bogaczowic. Ale nie było zagrożenia dla ludzi, bo zapach nie był toksyczny. Co najwyżej powodował niemiłe doznania - przekonuje dyrektor Kierkuś.
- Przyczyną było nawożenie pól obornikiem przez Rolniczą Spółdzielnię Produkcyjną ze Starych Bogaczowic - uściśla Teresa Mazur, naczelniczka Wydziału Ochrony Środowiska UM. - W poniedziałek i wtorek rolnicy rozsiewali obornik na polach w Strudze i Starych Bogaczowicach. W środę przeorali pola, zapach znikł i już nie wróci - uspokaja.
Pani naczelnik Mazur zapowiada, że roześle pisma do wszystkich spółdzielni rolniczych. - Kiedy znów będą nawożone pola, dowiemy się o tym wcześniej i odpowiednimi komunikatami ostrzeżemy mieszkańców - obiecała.
BARD--> 12 czerwca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo