Gazeta Wyborcza, czerwiec 1997

Elity za kółkiem
GŁUSZYCA. I Rajd Szefów Miast i Gmin
Czuję się jak przed bitwą - stwierdził tuż przed startem Jerzy Sędziak, prezydent Wałbrzycha. - Walka będzie ostra - zapewniał publiczność Marek Kandziora, komandor rajdu. Burmistrzowie i prezydenci miast Wałbrzyskiego bez szoferów i w prywatnych samochodach rywalizowali w sobotnim rajdzie ulicami Głuszycy.
Na starcie zjawiło się pięć załóg. Każda musiała pokonać dwie czternastokilometrowe pętle. Na trasie czekały na zawodników próby rajdowe - na czas i sprawnościowe, gdzie liczyła się technika jazdy i opanowanie samochodu. Niespodzianką, trzymaną do ostatniej chwili w tajemnicy była konkurencja zmiany koła. Zawodnicy próbowali się wykręcać, twierdząc, że nie zabrali narzędzi, ale wszyscy koło zmienili.
Startujący daewoo nexią burmistrz Nowej Rudy Andrzej Cyman z żoną Marią jako pierwsi meldowali się na każdym punkcie kontroli czasu. Jechali równo i pewnie, co w końcowej klasyfikacji dało im pierwsze miejsce.
Najbardziej dynamiczną załogą okazali się reprezentanci Stoszowic. Burmistrz Marian Styczeń i Irena Jeremicz uznawali start z piskiem opon za obowiązek. Jednak na trasie ich polonez złapał kilka punktów karnych i ostatecznie stoszowiczanie ukończyli rajd na drugim miejscu.
Wiceburmistrz Głuszycy Józef Piksa i burmistrz Stanisław Michalik rozpoczęli ostrożnie. Jednak z etapu na etap jechali coraz sprawniej i efektowniej. - Dobrze, że żona burmistrza tego nie widzi - komentował brawurowy finisz miejscowej załogi Marek Kandziora. - Na pewno nie pozwoliłaby jeździć tak szybko. Agresywny przejazd podczas ostatniego odcinka - próby rajdowej - dał gospodarzom trzecie miejsce.
Reprezentanci Jedliny Zdrój - burmistrz Leszek Orpel i członek Zarządu Miasta Lech Marszałek ścigali się granatowym fordem sierrą. Nie szarżowali, pewnie zaliczyli plac manewrowy i spokojnie dotarli na metę na czwartej pozycji. - Jesteśmy w pierwszej piątce - cieszyli się na mecie.
Jerzy Sędziak i Andrzej Łobodycz, wiceprezydent Wałbrzycha ruszyli na trasę oplem vectrą. Jechali ostrożnie, stawiając na technikę. Nieco gorzej wypadli podczas "sprawnościówki" - prezydent Sędziak majestatycznie "skosił" kilka pachołków, ale próbę zaliczył, zajmując piątą lokatę.
Organizatorzy liczą na to, że rajd na stałe zagości w kalendarzu imprez. - Mam tylko nadzieję, że w przyszłym roku frekwencja będzie wyższa - podsumował Kandziora.
Bartłomiej Dwornik--> 23 czerwca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo