Gazeta Wyborcza, czerwiec 1997

Przetłumaczyć dzieciom
BIELAWA. Kiedy kochasz, nie zamykasz w klatce
"Zwierzę nie jest rzeczą", "Cyrk tak - tresura nie", głosiły transparenty przyniesione pod cyrk Arena przez młodych mieszkańców Bielawy.
Ponad trzydziestu młodych ludzi demonstrowało wczoraj (25 czerwca) przed cyrkowym namiotem. Rozdawali ulotki, rozmawili z przechodniami.
- Chcemy uświadomić ludziom, że można się dobrze bawić nie męcząc niewinnych zwierząt - przekonywał długowłosy Artur ze Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi w Bielawie. - Chcemy zapobiec występom cyrku w mieście.
- Musicie tak krzyczeć? - denerwował się wpuszczający widzów pracownik cyrku. - A musicie męczyć zwierzęta? - odpowiadali pytaniem demonstranci.
Mimo wysiłków młodych bielawian, do cyrku przyszło ponad sto osób. - Już kupiłam bilety - tłumaczyła kobieta z dwójką dzieci. - Pieniędzy nie chcą mi zwrócić, to już wejdę.
- Przecież oni kochają i karmią te zwierzęta - bronił pracowników cyrku starszy pan w garniturze. - A jak pan kogoś kocha, zamyka go pan w klatce? - chciała wiedzieć nastolatka w dżinsowej kurtce.
- Niech pan to przetłumaczy dzieciom - irytowała się jedna z mam, machając Arturowi przed nosem ulotką. - Ja też mam synka i on nie chce chodzić do cyrku - przekonywał ją Artur. Bezskutecznie. - Nie rozumiem takich argumentów - mówił po chwili. - Jakby dziecko poprosiło tę panią o wódkę, to też by nie odmówiła? - kręcił z niedowierzaniem głową.
Krótko przed rozpoczęciem przedstawienia, przed namiotem pojawił się radiowóz. - Policjanci powiedzieli mi, że czają się na nas narodowcy - powiedział nam Artur. - Prosilli, żeby nie robić rozróby.
BARD--> 26 czerwca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo