Gazeta Wyborcza, lipiec 1997

Według premiera nie ma klęski
KOTLINA KŁODZKA. Ile kosztuje miasto?
Na miliard nowych złotych szacują w Kłodzku straty spowodowane przez powódź. Tymczasem w rezerwie budżetowej państwa zostało ok. 40 nowych milionów. Wojewoda wałbrzyski już w środę wystąpił do premiera o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej. Bezskutecznie.
- Właśnie przyszła odpowiedź od premiera. Pisze, że nie ma podstaw do ogłoszenia stanu klęski. To samo napisał do Opola - powiedział nam wczoraj po południu wałbrzyski wicewojewoda Wacław Dziendziel. - Nie otrzymamy więc takiej pomocy finansowej, jaka byłaby po ogłoszeniu klęski. Mam nadzieję, że pieniądze przyjdą innymi kanałami.
O pomoc rządu wystąpili wałbrzyscy działacze Unii Wolności, Unii Pracy i SLD. Unia Pracy przekazała na rzecz powodzian pieniądze przeznaczone na kampanię wyborczą w Wałbrzyskiem.
Jak zapewnia wicewojewoda Dziendziel, do 15 lipca zostaną oszacowane wstępnie straty w Kotlinie Kłodzkiej.
- Co my wliczamy w miliard? - wyjaśnia Jerzy Cieślawski, sekretarz miasta Kłodzka - Bardzo wstępnie szacujemy wielkość środków potrzebnych na pełne odbudowanie miasta. To zniszczone budynki, zerwane mosty, obudowa Nysy Kł., nawierzchnia ulic, miejska infrastruktura. Nie liczymy strat w majątku mieszkańców.
Cieślawski ocenia, że wykonanie niezbędnych ekspertyz, bardzo skomplikowanych dokumentacji i ogłoszenie przetargów na roboty potrwa dziewięć miesięcy. - W międzyczasie można prowadzić prace zabezpieczające - dodaje sekretarz. - Przy zagwarantowaniu środków, pełna odbudowa może potrwać 4-5 lat.
Od wtorku poziom wody systematycznie opadał. Wczoraj w Kłodzku stan alarmowy na Nysie Kłodzkiej był przekroczony o 30 cm. Opanowana została sytuacja w zbiornikach wodnych w Międzygórzu, Stroniu i Bystrzycy. W środę rano woda przelewała się jeszcze przez zaporę w Dobromierzu. Większość zalanych dróg pozbawiona jest asfaltu. Samochodem osobowym można już przejechać przez kamienny most w Bardzie. Spod wody wynurzyły się mosty w Kłodzku. Można po nich przejść, ale policja na drugą stronę Nysy Kłodzkiej przepuszcza tylko pieszych. Do Kotliny Kłodzkiej dociera pomoc z całego kraju. Do naszej wałbrzyskiej redakcji od rana do wieczora dzwonią ludzie, którzy chcą pomóc. Informujemy, wyjaśniamy, proponujemy. Kontaktujemy z instytucjami zbierającymi dary w Wałbrzychu i urzędami gmin, przez które przeszła powódź.
Wczoraj odwołano już alarm przeciwpowodziowy dla Stronia Śląskiego, Lądka Zdroju, Bystrzycy Kłodzkiej, Kłodzka, Międzylesia, Barda, Kamieńca Ząbkowickiego, Nowej Rudy, Radkowa, Walimia i Dzierżoniowa.
Zakończyła się akcja ewakuowania ludności. Ostatni - mieszkańcy Pilic zostali przeniesieni wczoraj rano do Kamieńca Ząbkowickiego. Kilka osób wolało jednak zostać w zalanych domach, obawiając się szabrowników i złodziei.
Bilans trzech dni powodzi to około 3 tys. osób bez dachu nad głową, 6 doszczętnie zniszczonych mostów drogowych i zalane 300 km dróg. Z nieoficjalnych informacji wynika, że żywioł pochłonął piętnaście ofiar. Policja potwierdza dziewięć.
Do akcji ratowniczej skierowano ok. 1000 strażaków, ok. 400 policjantów, 440 żołnierzy, 300 członków obrony cywilnej i 2 tys. pracowników komunalnych. Do Kotliny Kłodzkiej dotarło 6 łodzi desantowych, 37 ciężarówek, 15 samochodów terenowych i 4 śmigłowce. Niestety, jak twierdzą mieszkańcy, nie wszędzie ich widać - np. wczoraj w południe w Podtyniu i Morzyszowie powiedzieli nam, że psa z kulawą nogą nie ujrzeli.
Obecnie największe zagrożenie stanowią wymyte szamba i oczyszczalnie ścieków. Wprawdzie sanepid zapewnia, że zagrożenia epidemią nie ma, jednak Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska apeluje o zabezpieczanie materiałów chemicznych i odpadów przed przedostaniem się do środowiska.
BARD, MAŁ, GP--> 12 lipca 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo