Gazeta Wyborcza, sierpień 1997

Bliżej równika
WAŁBRZYSKIE. Którędy do Czech?

W Wałbrzyskiem polkso-czeską granicę możemy przejechać samochodem w czterech miejscach. Kierowcy ciężarówek muszą wziąć kurs na Kudowę Zdrój, natomiast samochody osobowe i autobusy mogą także minąć szlaban w Golińsku, Tłumaczowie i Boboszowie.
Turyści spoza Wałbrzyskiego muszą mieć oczywiście paszport, nie to co tubylcy (mieszkańcy przygranicznych gmin), którym wystarczy zwykły dowód osobisty. Posiadany dokument nie ma wpływu na czas postoju przed odprawą, z którą - po polsko-czeskiej powodzi - nie ma raczej większego kłopotu. Największy ruch panuje podczas weekendów, najluźniej jest w poniedziałki.
W Golińsku - jeżeli nawet przyjdzie nam nieco poczekać na odprawę - oczekiwanie nie powinno się nam zbytnio dłużyć, ot choćby dzięki atrakcjom, które czekają na nas tuż za szlabanem. Sieć małej gastronomii nie pozostawia wiele do życzenia. Tuż za czeską granicą kusi turystów apetyczny, pieczony kurczak, knedliki, chłodne piwo i przyzwoite toalety w zasięgu ręki. Na terenie przejścia działa kantor i oddział banku. Można również na miejscu wykupić zieloną kartę - od dwutygodniowej, po roczną.
Fanatycy błyskawicznych odpraw powinni wybrać się do Tłumaczowa. Kierowcy mogą tu puścić kierownicę najwyżej na kilka minut. W piątki i soboty rozbrat z kierownicą trwa nieco dłużej - do pół godziny, ale niecierpliwi mają do dyspozycji grill bar, mały bazarek przy przejściu i niezliczoną ilość sklepów spożywczych po czeskiej stronie. Na miejscu działa kantor, gdzie poza zielonymi dolarami można również kupić zieloną kartę. Miłosnicy pieszych wedrówek mogą zostawić samochód na strzeżonym parkingu po polskiej stronie (1 złoty za godzinę) i do południowych sąsiadów wybrać się na spacer.
Jeszcze szybciej działa przejście graniczne Boboszów-Dolni Lipka. Jak zapewniają pogranicznicy, nikt nie czeka na odprawę. Pewnie dlatego zaplecze gastronomiczne ogranicza się do czeskiego sklepu spożywczego 50 metrów od granicy. (Można płacić złotówkami.) Osoby zdecydowane kupić zieloną kartę powinny wypatrywać właściwego neonu przy boboszowskim kościele. Najbliższy kantor mieści się w Międzylesiu, ale na miejscu jest za to toaleta.
Planując przekroczenie granicy w Kudowie Słonem trzeba oswoić się z myślą, że przymusowy postój samochodu ciężąrowego, czekającego na wjazd do Polski, może potrwać nawet pięć godzin. Na pocieszenie trzeba powiedzieć, kierowcy mogą korzystać z trzech toalet, siedmiu kantorów oraz punktu sprzedaży zielonych kart, wiz i ubezpieczeń. W wolnym czasie mogą także skorzystać z licznych punktów gastronomicznych, a zdesperowani - nie mający perspektyw na rychłą kontynuację jazdy - mogą ukoic nerwy przy chłodnym, orzeźwiającym piwie po czeskiej (tańszej) stronie.
Przypominamy - przez południową granicę jedna osoba może przewieźć albo dziesięć piw, albo dwa litry wina, albo pół litra wódki. Ale za to tyle słodyczy, ile zdoła udźwignąć.
Bartłomiej Dwornik--> 19 sierpnia 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo