Gazeta Wyborcza, sierpień 1997

Pacyfiści w mundurach
KŁODZKO. Zielone berety ratowały ludzi podczas powodzi

Młodzi ludzie, ubrani w wojskowe mundury z demobilu i zielone berety wspinają się po linach do otoczonego zewsząd wodą domu. Muszą się dostać do odciętej od świata kobiety i jej córki. Dotarcie do zagrożonych osób, razem z rozwieszaniem linowego pomostu trwa około siedmiu minut.
Błyskawiczną i doskonale zorganizowaną akcję ratowniczą zademonstrowali członkowie Akademii Przygody, stowarzyszenia skupiającego miłośników przyrody i zabytków z całej Polski.
Akademia powstała w 1988 w Kędzierzynie-Koźlu, za cel stawiając sobie wychowanie dzieci i młodzieży w kontakcie z przyrodą, ochronę i konserwację militarnych zabytów architektonicznych, oraz ratownictwo. W Kłodzku chcą zostać na stałe. Trafili tutaj pół roku temu, aby odrestaurować miejscową twierdzę i przygotować spływ tratwami do Gdańska.
Podczas powodzi przeszli chrzest bojowy, ratując ludzi w Kłodzku, Krosnowicach i Pilcach, pomagając Straży Pożarnej, oraz oczyszczając Nysę Kłodzką. - Początkowo nikt nie chciał z nami rozmawiać - wspomina długowłosy Mirek, nazywany "Szefem", lub "Boskim", założyciel i szef Akademii. - Mówili, że przygód możemy poszukać gdzie indziej. Ale kiedy zobaczyli na co nas stać, przekonali się, że możemy być bardzo przydatni.
- Brak mi słów, żeby opisać tych wspaniałych chłopców - mówi wzruszona Emilia Syryca, której dom przez trzy dni stał pod wodą. - Byli tu pierwsi, wcześniej niż wojsko i straż pożarna. Pomagali ratować ludzi i dobytek - opowiada. - Nawet pływali pontonem na łąkę, żeby karmić moje krowy, chociaż strażacy i wojsko mówili, że nie da się ich uratować.
Akademia Przygody jest organizacją paramilitarną. - Wśród nas musi panować dyscyplina - wyjaśnia Mirek. - Mundur wzbudza zaufanie, a militaryzm wcale nie wyklucza pacyfizmu.
Podczas akcji letnich i zimowych Akademia organizuje aktywny wypoczynek dla dzieci. - Uczymy życia Indian, mieszkamy w tipi, szyjemy sobie indiańskie ubrania, jeździmy konno i chodzimy na wycieczki - wylicza Piotrek. - Na początku wszyscy chcą wracać do domu, ale kiedy trzeba jechać do domu, nikt nie chce wracać.
Aby wstąpić do Akademii Przygody trzeba skończyć 15 lat i umieć współpracować z ludźmi. Przez pierwszy rok, co trzy tygodnie stała "kadra" prowadzi kursy alpinistyczne, przetrwanie w trudnych warunkach i udzielania pierwszej pomocy i współpracy w grupie. Później jest się już pełnoprawnym członkiem Akademii. - Nie wymagamy jakichś szczególnych predyspozycji fizycznych - przekonuje Mirek. - Każdy będzie się wśród nas czuł potrzebny, bo każdy jest w czymś dobry. Nazwaliśmy się Akademią, bo uczymy innych, ale też uczymy się od siebie nawzajem. A przygoda? Chyba dlatego, że dobrze się przy tym bawimy.
W niedalekiej przyszłości członkowie Akademii planują odrestaurowanie kłodzkiej twierdzy i remont starej kamienicy przy ul. Łukasińskiego 79, gdzie pragną stworzyć bazę ratownictwa górskiego i kataklicznego, oraz schronisko.
Szukający przygód młodzi ludzie mogą zgłaszać się osobiście, lub wysłać list do tymczasowej bazy Akademii Przygody: ul. Zamiejskiej 3, 57-300 Kłodzko.

Bartłomiej Dwornik--> 23 sierpnia 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo