Gazeta Wyborcza, wrzesień 1997

Modlitwa o deszcz
IDZIEMY CZERWONYM SZLAKIEM. Z Zieleńca do Kudowy Zdroju

Mało który turysta, chodzący po górach lubi upały. Tym bardziej, jeśli szlak biegnie nie przez las, ale odsłoniętą, asfaltową jednią. Takie warunki sprzyjają raczej wyjazdowi nad wodę, niż górskim wędrówkom. Są jednak zapaleńcy, którym nie straszne są żadne warunki klimatyczne.
Odcinka z Zieleńca do Kudowy nie polecam na upalne dni. Trasa jest malowniczo położona, widoki same domagają się fotografowania, ale przy temperaturze przekraczającej 30 stopni zniechęcenie dopada wędrowca już po kilku pierwszych kilometrach, a spod strumieni potu żaden widok nie jest w stanie zapaść na dłużej w pamięć.
Na oddaloną o półtorej godziny drogi od Zieleńca Sołtysią Kopę (893m) dotarliśmy w stanie skrajnego wyczerpania. Lejący się z nieba skwar i niemal bezwietrzna pogoda nie zachęcała do dalszych wypraw. Choć z punktu widokowego na parkingu samochodowym rozciąga się wspaniały widok na Góry Orlickie, Bystrzyckie i Obniżenie Dusznickie, nie mieliśmy ochoty iść dalej. W oddali zobaczyliśmy wciśnięte między góry Duszniki Zdrój - widok cudowny, ale odległość nie podnosząca na duchu. Aby nie trwonić czasu, założyliśmy plecaki i poszliśmy Drogą Orlicką w kierunku Koziej Hali. Ominęliśmy Graniczną (945m), Krupy (861m) i Jeleń (801m) i po godzinie dotarliśmy na Kozią Halę. Żałowaliśmy, że nie nocujemy właśnie tutaj, w jednym z kilku hoteli. Nasze modlitwy o chmury i choćby kroplę deszczu nie przyniosły skutku. Podjęliśmy wtedy dramatyczną decyzję o ominięciu Dusznik i "obcięciu" pięciokilometrowego odcinka. Kiedy więc szlak odchodził w kierunku Gajowej (642m) zostaliśmy na Drodze Orlickiej, idąc na Przełęcz Polskie Wrota (660m). Z tego miejsca, ścieżką po zboczu Grzywacza (733m) podeszliśmy pod Bukowy Stawek, wracając na czerwony szlak. Aż do samej Kudowy szliśmy przez las, osłonięci drzewami przed gorącym słońcem. Cień i delikatny wietrzyk pozwolił nam nieco zwiększyć tempo marszu. Podejście pod Grodczyn (803m) zajęło nam nieco ponad pół godziny. Z punktu widokowego popatrzyliśmy na rozrzucone na północy pasmo Wzgórz Lewińskich, chwilę odpoczęliśmy i ruszyliśmy w kierunku Kudowy Zdroju. Po trzech godzinach wędrowania leśnymi ścieżkami, wdrapując się po drodze na Lewińską Czubę (554m) i Kościelny Las (547m) znaleźliśmy się u celu podróży. Postanowiliśmy odpocząć w kudowskim Parku Zdrojowym - to znakomite miejsce na spacer i poobiedni relaks. Godzina laby zbawiennie wpłynęła na nasze samopoczucie. Wypiliśmy kilka kubków wody mineralnej z bijącego w parku źródełka, dokarmiliśmy resztakami chleba kaczki pływające po parkowym jeziorku i poszliśmy do leżącego na skraju miasta Ośrodka Sportu i Rekreacji - największej chyba bazy noclegowej, składającej się z hotelu, schroniska młodzieżowego i pola biwakowego - gdzie zbieraliśmy siły na niedzielną wyprawę przez Błędne Skały i Szczeliniec do Wambierzyc.

Bartłomiej Dwornik
zdjęcia Paweł Kułacz

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo