Gazeta Wyborcza, wrzesień 1997

Droga przez mękę
IDZIEMY CZERWONYM SZLAKIEM. Z Wambierzyc do Srebrnej Góry

Mówi się, że na nieznanym szlaku turysta bez mapy sobie nie poradzi. Jednak turysta, który ma mapę niedokładną, a przekonuje się o tym dopiero w drodze, jest zgubiony.
Jeśli macie przypadkiem w domu mapę Gór Sowich wydaną w 1984 roku przez Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych z Warszawy, możecie śmiało wyrzucić ją do najbliższego kosza na śmieci. Nie wybierajcie się z nią przypadkiem na wycieczkę, bo grozi to rozstrojem nerwowym. Rozumiem, że można wytyczyć szlak inną drogą. Można rozbudować miasta i stawiać nowe domy - pod tym względem starsze mapy zawsze są gorsze od wydawnictw najnowszych. Jednak trudno podejrzewać kolejarzy o przesunięcie stacji kolejowej w Ścinawce o ładny kilometr, a drogowców o zdzieranie asfaltu z niektórych jezdni i sadzenie w tym miejscu całych lasów dla niepoznaki.
Z Wambierzyc do Ratna Dolnego doszliśmy w pół godziny. Za wiaduktem szlak odchodził polną drogą, po stoku Cierniny (447m) w kierunku Ścinawki Średniej. Oznakowanie szlaku pozostawia bardzo dużo do życzenia. Zaufaliśmy mapie i zgubiliśmy się poraz pierwszy, próbując według mapy odnaleźć stację PKP. Po godzinie znaleźliśmy szlak w miejscu, gdzie w żadnym razie nie powinno go być i poszliśmy na Górę Wszystkich Świętych (648m). Godzina marszu pod niezbyt strome podejście pozwoliła nam się trochę uspokoić. Na szczycie posiedzieliśmy chwilkę w cieniu małego kościółka i ruszyliśmy w dół, krętą Drogą Krzyżową do Słupca. Do oddalonego o 3 kilometry Chudzowa powiniśmy iść drogą zaznaczoną na mapie jako "droga inna", ale dla samochodu przejezdna. Tymczasem szlak prowadził wąską, polną ścieżką, po której nie przejechałby nawet dziecinny rowerek. Po czterech godzinach błądzenia fatalnie oznakowanym szlakiem dotarliśmy do Czerwieńczyc. Widać było wyraźnie, że przeszła tędy woda. Porozrzucane wokoło potoku Czerwionek gałęzie i kamienie nie zapowiadały sielanki na ostatnich kilometrach. Podobne widoki towarzyszyły nam aż do Nowej Wsi Kłodzkiej. Dopiero za nią na szlak powróciły spokojne obrazki, które towarzyszyły nam wzdłuż asfaltowej drogi do Przełęczy Srebrnej (586m). Stąd trzy drogi prowadzą do trzech wojskowych fortów z XVII wieku. fort Donjon, fort Rogowy i fort Ostróg strzegły kiedyś granic państwa niemieckiego, a dziś są atrakcją turystyczną. Wybraliśmy się do położonego przy czerwonym szlaku fortu Donjon, w którym za 2 złote zwiedziliśmy podziemia i plenerowe muzeum ciężkiej broni, będącej na wyposażeniu polskiego wojska w latach 1943-45. Natchnięci wojowniczym duchem zeszliśmy z powrotem na Przełęcz Srebrną i po kilkunastu minutach byliśmy już w centrum Srebrnej Góry.

Bartłomiej Dwornik
zdjęcia Paweł Kułacz

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo