Gazeta Wyborcza, wrzesień 1997

Potęga żywiołu
IDZIEMY CZERWONYM SZLAKIEM. Z Jedliny Zdroju do Grzęd

Ostatni odcinek czerwonego szlaku w Wałbrzyskiem przechodzi przez Góry Wałbrzyskie i Góry Kamienne. Woda nie oszczędziła górskich ścieżek, co odstraszyło turystów, którzy letnie dni wolą spędzać raczej przed ekranem telewizora niż na świeżym, upalnym powietrzu.
Ze stacji PKP w Jedlinie szlak zaprowadził nas ciemną, leśną ścieżką na Wawrzyniak (670m). Po drodze spłoszyliśmy sarnę z dwójką młodych. Nie udało się nam niestety podejść na tyle blisko, żeby zrobić całej trójce zdjęcie. Na Przełęczy pod Wawrzyniakiem ujrzeliśmy sarnią rodzinę ponownie. Wspinała się na Sajdak (586m), na który nie prowadziła niestety żadna ścieżka, więc definitywnie zrezygnowaliśmy z pomysłu uwiecznienia ich na kliszy. Zeszliśmy kilkanaście metrów w dół, do szosy w Rybnicy Małej, skąd zaczyna się strome podejście, ciągnące się aż do Skalnej Bramy, oznaczone szlakami koloru czerwonego i niebieskiego. Przed Skalną Bramą - wysokie, kilkumetrowe skały, ustawione przez naturę po obu stronach wąskiej ścieżki - przyłączył się do nas szlak żółty, schodzący niemal pionowo z ruin zamku Rogowiec, za to niebieski odbił stromym podejściem pod Jeleniec (902m). Spotkaliśmy go ponownie po drugiej stronie góry, którą, nie chcąc sie forsować obeszliśmy prawie dookoła połączonymi szlakami czerwonym i żółtym. Jakieś dwieście, może trzysta metrów dalej, kiedy zaczęliśmy wchodzić na Turzynę (895m), żółty szlak odbił nagle w lewo, schodząc skrótem pomiędzy górami na Przełęcz Trzech Dolin (800m). Chwilę później opuścił nas także szlak niebieski, obchodząc szczyt od północy. Między Turzyną i Klinem (867m) oba szlaki znów się połączyły i zaprowadziły nas po 30 minutach marszu do schroniska "Andrzejówka" na Przełęczy Trzech Dolin.
Schronisko świeci pustkami. Od czasu powodzi nie ma w nim bieżącej wody, do odwołania nieczynna jest kuchnia. Po krótkim odpoczynku przy drewnianym posągu symbolizującym organizowany tu w zimie Bieg Gwarków ruszyliśmy dalej. Mieliśmy do wyboru trzy drogi, prowadzące do Czerwonych Skałek, skąd już tylko kilometry dzieliły nas od celu wędrówki. Idąc żółtym szlakiem weszlibyśmy na Waligórę (936m) i ruiny zamku Radosno, natomiast szlakiem czerwonym "zaliczylibyśmy" Bukowiec (900m). Wybraliśmy jednak trasę wzdłuż potoku Sokołowiec, oznaczoną kolorem zielonym. Jak na dłoni widać tutaj, jak potężnym żywiołem jest woda. Przy dosłownie wyrwanej ścieżce płynie spokojny, malutki strumyczek. Niewiarygodne, że kilka tygodni wcześniej płynąca tędy woda niosła kamienie wielkości koła samochodowego i że wyrwa w ścieżce, głęboka miejscami na kilkadziesiąt centymetrów powstała za sprawą szerokiego na pół metra i nie głębszego niż 20 centymetrów potoczku.
Przy Czerwonych Skałkach woda doszczętnie zdemolowała drogowskaz. Odradzam więc wybieranie się tędy na wycieczkę bez mapy i przede wszystkim bez mocnych, najlepiej wyskoich butów z twardą podeszwą. W przeciwnym wypadku można się zgubić, albo skręcić nogę.
Po kilkunastu minutach dotarliśmy do miejscowości Sokołowsko. Tutaj woda nie wyrządziła widocznych szkód. Asfaltową szosą, po godzinie dotarliśmy do podnóży Stróżyska (660m), skąd leśną ścieżką przez Ostrosz (792m) wdrapaliśmy się na Lesistą Wielką (851m). Natknęliśmy się ponownie na żółty szlak, podążający z Unisławia Śląskiego do przejścia granicznego z Czechami w Golińsku. Oparliśmy się silnej pokusie odwiedzenia południowych sąsiadów, aby dać zarobić któremuś z tamtejszych browarów i po godzinie wytrwałego deptania ścieżek Pasma Lesistej zjawiliśmy się w Grzędach. Rozbiegane oczy zatrzymały się na budowli z przykręconym żółto-niebiesko-czarnym emblematem PKS-u. Poczuliśmy, że nasza misja dobiega końca, że spełniliśmy nasz obowiązek. Wsiedliśmy do starego autosana, niczym kosmonauci orbitalnej stacji Mir do kapsuły sojuz. Tak jak oni w kierunku Ziemi, tak my w kierunku Wałbrzycha ruszyliśmy ze świadomością, że dokonaliśmy rzeczy, które nie każdy jest w stanie powtówrzyć, i że tam, dokąd zmierzamy, będą ludzie.

Bartłomiej Dwornik
zdjęcia Paweł Kułacz

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo