Gazeta Wyborcza, październik 1997

Po rajdowych pętlach
WAŁBRZYCH. Początek jesiennego ścigania
Aż 41 wspaniałych maszyn stanęło na starcie III Eliminacji Radjowych Samochodowych Mistrzostw Wałbrzycha, zorganizowanych pod patronatem prasowym naszej "Gazety" przez Automobilklub Wałbrzyski. Trudów liczącej blisko 80 kilometrów trasy nie wytrzymała tylko jedna załoga. Obyło się bez kraks.
Niedzielny rajd, zaliczający się do tzw. popularek, czyli przeznaczonych dla amatorów nie mających sportowych licencji rajdowych, składał się z dwóch blisko czterdziestokilometrówych pętli - trasa biegła z Wałbrzycha, przez Szczawno Zdrój, Świebodzice i wracała ponownie na linię startu.
Uczestnicy rajdu i kibice już od rana gromadzili się na stadionie wałbrzyskiego OSiR-u przy ul. Kusocińskiego. Młodsi skupiali się wokół zaparkowanych na bieżni samochodów, zerkając na prędkościomierze i szukając swoich faworytów. Starsi zajmowali miejsca przy punktach kulinarnych, racząc się kiełbaskami i piwem. Zainteresowanie wszystkich budził zdezelowany "maluch" stojący w samym centrum stadionu. - To chyba nagroda główna - żartowali kibice. Organizatorzy tajemniczo milczeli.
Jak zwykle, najliczniej na starcie zjawili się posiadacze fiatów 126p, choć sporo było również volkswagenów golfów i fiatów 125. Nie zabrakło produkcji japońskich - hond, toyot i mitsubishi, ale najwięcej komentarzy wzbudził czerwony, wyraźnie wysłużony wartburg, który do wyścigu zgłoszony został jako ostatni. - Dojedzie czy nie dojedzie? - zastanawiali się widzowie.
Punktualnie o godz. 11.01 na trasę pierwszego odcinka zręcznościowego ruszyła załoga z numerem jeden - Adam Górski (kierowca) i Mariusz Lewicki (pilot) na oplu kadecie. Do pokonania mieli skomplikowany slalom na placu do gry w koszykówkę. - Nie wiem, czy warto podchodzić, bo jak któryś nie wyrobi... - wahał się długowłosy Marek, obserwujący efektowne, karkołomne popisy mistrzów kierownicy. Choć kilka załóg z piskiem opon i niebezpiecznym przechyłem niemal ocierało się o publiczność, nikomu nic się nie stało. Nawet psu, który niespodziewanie wyskoczył pod koła jednego z aut.
Aplauz i burza braw przywitała na starcie jedyną w pełni żeńską załogę. Pilotka Hanna Grabowska i Katarzyna Mazur za kółkiem pomarańczowego fiata 125p, mimo gorącego dopingu pogubiły się i pomyliły trasę slalomu, "łapiąc" punkty karne. Nie miały się jednak czego wstydzić - spora grupa zawodników także nie poradziła sobie z tą próbą. Bezbłędnie i najsprawniej kręcił kierownicą swojego daewoo tico Piotr Starczukowski, pilotowany przez Daniela Dębskiego.
Z nieco zdartymi od kręcenia "bączków" oponami załogi ruszyły na miejsce kolejnych, tym razem szybkościowych prób w Szczawnie Zdroju, a następnie w Świebodzicach. W tej dziedzinie bezkonkurencyjni okazali się Adam Górski i Mariusz Lewicki, jadący oplem kadetem - na sześć prób szybkości wygrali pięć. Tylko raz musieli uznać wyższość załogi innego opla - Krzysztofa i Marka Mleczko.
Specjalitami od slalomów, rozgrywanych na ul. Uczniowskiej w Wałbrzychu okazali się ponownie Piotr Starczukowski i Daniel Dębski w daewoo tico, oraz załoga fiata 126p Grzegorz Sieklucki i Bartosz Foltynowicz. Najlepsze hamulce miała natomiast toyota celica Piotra Sopolińskiego i Szymona Kubiaka, oraz volkswagen golf Piotra Skowrona i Izabelli Schick.
Kiedy samochody ścigały się na trasie, kibice na stadionie mogli obejrzeć pokazową akcję strażaków, którzy demonstrowali, jak oswobodzić kierowcę rozbitego samochodu. Właśnie do tego celu potrzebny był tajemniczy, zrupieciały maluch, stojący na środku boiska i ochotnik, udający ofiarę wypadku. Wybór padł na wiceprezesa wałbrzyskiego Automobilklubu, Zdzisława Rostkowskiego. Ciężkie, hydrauliczne nożyce nie zrobiły krzywdy błyskawicznie oswobodzonemu kierowcy, ale auto, bardziej niż przedtem, nadawało się już tylko na złom.
Policjanci z Komendy Rejonowej zaprezentowali samochód wyposażony w urządzenia do pomiaru zawartości dwutlenku węgla w spalinach i głośności pracy silnika. Zmotoryzowani kibice mogli sprawdzić silniki bezpłatnie i bez obawy, że otrzymają mandat. W tym czasie karkołomnych wyczynów dokonywał Jacek Blum, wieloletni uczestnik rajdów samochodów terenowych, który na złożonym z radzieckich, rumuńskich i amerykańskich części wehikule pokonywał strome, śliskie podjazdy i ku uciesze publiczności jeździł w górę i w dół po schodach.
Załogi zaczęły pojawiać się na mecie krótko przed godz. 15.00. Tutaj raz jeszcze czekała ich próba zręcznościowa, polegająca na parkowaniu na czas w wyimaginowanym garażu. Kiedy wszystkie załogi przekroczyły linię mety, pozostało tylko poczekać na wyniki oficjalne. Oczekiwanie umilała załogom i publiczności strzegomska grupa Va Banque.
Około godz. 17.00 rzecznik prasowy Automobilklubu Michał Gnacy rozwiał wszelkie wątpliwości, podając oficjalne wyniki końcowe. W klasie do 800 cm3, zarezerwowanej dla fiatów 126p zwyciężyli Grzegorz Sieklucki i Bartosz Foltynowicz, którzy w nagrodę otrzymali puchar i dwie opony. Drugą lokatę zajęli Artur Gołda i Daniel Krzyśków. Ich maluch w kolejnym rajdzie wystartuje "uzbrojony" w nowe halogeny. Zdobywcy trzeciej lokaty, Grzegorz Myśliński i Szczepan Kmita wzbogacili się o pamiątkowy medal, komplet kluczy i dwa kufle do piwa. Zwycięzcami klasy do 1300 cm3 zostali Robert Nowosiad i Andrzej Słowiński, jadący samochodem cinquecento. Za pierwsze miejsce otrzymali puchar i blokadę skrzyni biegów. Nieznacznie tylko ustąpiła im załoga daewoo - Piotr Starczukowski i Daniel Dębski, uhonorowani za dobry występ zestawem kosmetyków samochodowych. Trzeci w swojej klasie byli Krzysztof Żukowski i Kamil Wiliński poruszający się volkswagenem golfem. Dostali komplet kluczy, medal i również kufle. Wśród "najpojemniejszych" aut, powyżej 1300 cm3 tryumfowała załoga opla kadeta Górski-Lewicki. Za zwycięstwo zainkasowali zestaw porcelany i puchar od naszej redakcji, który wręczyła zwycięzcom Elżbieta Mosingiewicz, kierowniczka wałbrzyskiego oddziału "Gazety". Drugie miejsce im zestaw kosmetyków samochodowych przypadło braciom Mleczko na Oplu, a trzecie miejsce, zdobywając bańkę oleju silnikowegoi pamiątkowy medal, zajęli Piotr Sopoliński i Szymon Kubiak na toyocie. Upominki, przy burzy oklasków dostały również rajdowe amazonki - Katarzyna Mazur i Hanna Grabowska.
Na kolejne ściganie Automobilklub Wałbrzyski zaprasza już za trzy tygodnie do Głuszycy. 12 października wystartuje tam IV Eliminacja Rjdowych Samochodowych Mistrzostw Wałbrzycha.
Bartłomiej Dwornik--> 2 października 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo