Gazeta Wyborcza, październik 1997

Nocne czuwanie
WAŁBRZYCH. Kiedy zjawią się repatrianci ze Wschodu
Wiadomo, że polska rodzina z Kazachstanu przyjedzie w sobotę. Nie wiadomo jednak w którą. Od dwóch tygodni ktoś czeka na nich na dworcu Centralnym w Warszawie, a w Wałbrzychu pod telefonem czuwa kierowca.
- Z MSZ-u dostaliśmy jedynie informację, że przyjadą między 15 a 30 września. Pociąg z Kazachstanu jest raz w tygodniu, w sobotę - mówi Marek Pałosz, zastępca naczelnika Wydziału Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu. - Dlatego o 3 w nocy na dworcu Centralnym w Warszawie na naszą rodzinę czeka ktoś z Towarzystwa Wolontariuszy "Powrót", która ma im kupić bilet i wsadzić z bagażami do pociągu do Wałbrzycha. My odbieramy ich tutaj punktualnie o 12.46. Samochody i ludzie są gotowi, czuwają pod telefonami - objaśnia szczegóły akcji naczelnik Pałosz. - Jest już październik, więc liczymy, że w tę sobotę w końcu przyjadą.
Sprawa przyjazdu do Wałbrzycha polskich rodzin z Kazachstanu ciągnie się od roku. Gmina zaprosiła 5-osobową rodzinę Żuków ze Sjeła Krasnodolskiego i 4-osobową Izerskich z Oziernoje za pośrednictwem Stowarzyszenia "Wspólnota polska". Żukowie mieli się zjawić w lipcu, a Izerscy w grudniu.
- Ale jedna rodzina przyjazd swój opóźniła, a druga przyspieszyła, więc oczekujemy ich naraz - wyjaśnia naczelnik Pałosz.
Na repatriantów ze Wschodu czekają dwa mieszkania wyremontowane przez Urząd Miejski i wyposażone w meble i sprzęty z darów. Żukowie dostaną 3 pokoje z kuchnią przy Alei Wyzwolenia, a Izerscy - 2 pokoje z kuchnią przy ulicy Słowiańskiej.
- Są bardzo ładnie przygotowane na ich przyjęcie. Nasi pracownicy posprzątali i powycierali kurze - dodaje zastępca naczelnika Wydziału Zdrowia.
Pan Żuk jest hydraulikiem, a jego żona kucharką. Izerski to monter urządzeń elektrycznych, a żonę ma krawcową. Urząd Miejski ma póki co deklarację zakładów, że przyjmą do pracy mężczyzn. Na pewno na początku wspomoże ich opieka społeczna. - Później będą musieli radzić sobie. Oczywiście nie zostawimy ich samych. Są wyznaczeni urzędnicy, którzy będą ich jakby przewodnikami po Ojczyźnie - wyjaśnia Marek Pałosz.
Nie wiadomo jednak, czy dzieci repatriantów pójdą od razu do szkoły, bo brak danych na temat znajomości języka polskiego 16-letniego chłopaka i 13-letniej córki Żuków oraz dwojga dziewczynek (11 i 12 lat) Izerskich.
Jeśli w sobotę oczekiwani z niecierpliwością rodacy z Kazachstanu przyjadą, w przyszłym tygodniu prezydent Wałbrzycha zgotuje im oficjalne powitanie w Ratuszu.
Grzegorz Piechota, bard--> 2 października 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo