Gazeta Wyborcza, październik 1997

Dzieci w przechowalni
ŚWIDNICA. Spór o świetlicę
Od ponad dwóch tygodni mieszkańców Świdnicy bulwersuje fakt przekazania przez Zarząd Miasta budynku świetlicy szkoły podstawowej nr 3 stowarzyszeniu "Inicjatywa Wobec Zagrożeń Anan".
Dwa spotkania rodziców z przedstawicielami Ananu i władz miasta nie przyniosły rozwiązania. Stowarzyszenie Anan zajmuje się niesieniem pomocy osobom uzależnionym. Pomaga ponad trzystuosobowej grupie świdniczan, prowadząc zajęcia terapeutyczne profilaktyczne i promujące zdrowy styl życia. Własnej siedziby Anan szukał od trzech lat. W czerwcu dyrekcja szkoły nr 3 oddała miastu dwupiętrowy budynek przy ul. Wojska Polskiego 4, w którym mieściła się szkolna świetlica. Miesiąc później Zarząd przekazał budynek Ananowi. Komitet rodzicielski o całej sprawie został poinformowany dopiero we wrześniu.
- Zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym - podkreśla Bogusława Przybojewska z Komitetu Rodzicielskiego. - Nie mieliśmy szansy na przedstawienie swoich racji, bo wszystko odbyło się w czasie wakacji. Nie mamy żadnych pretensji do Ananu - stanowczo podkreśla. - Problemem nie są jego podopieczni, ale sposób, w jaki stowarzyszenie otrzymało budynek świetlicy.
- Budynek nie był w pełni wykorzystany, a poza tym wymagał remontu, na który szkoły nie było stać - dowiedzieliśmy się w Urzędzie Miasta.
- Gdybyśmy wiedzieli o sprawie wcześniej, postaralibyśmy się wyremontować świetlicę na własny koszt - ripostuje Przybojewska.
- Szkoła dostała w zamian pomieszczenia w Młodzieżowym Domu Kultury i teraz tam jest świetlica. - utrzymuje Kamil Matusiak, rzecznik prasowy świdnickiego Urzędu Miasta. - Jednak sprawa przerodziła się w problem społeczny. Rodzice nie wiedzą, czym zajmuje się Anan, ale się go obawiają.
Przybojewska uważa, że to lokalne media kreują rodziców na nieuświadomionych i nietolerancyjnych wrogów stowarzyszenia. - Doskonale wiemy czym się Anan zajmuje, popieramy ich działalność, a chodzi nam o świetlicę. Pomieszczenia MDK są malutkie. Dzieci mówią, że czują się tam jak w przechowalni - wyjaśnia stanowisko rodziców.
- Rozumiem rodziców, ale dla mnie najważniejsza nasza działalność - przekonuje Krystyna Lasek, prezes stowarzyszenia Anan. - Wzięlibyśmy każdy budynek. Miasto podarowało nam akurat ten.
- Myślę, że ludzi ponoszą emocje. Najsmutniejsze jest to, że podburza się przeciw nam dzieci. - ubolewa Ewa Kuras, pracownica Ananu. - Zdarza się, że jesteśmy przez nie wyzywani, a nasz budynek obrzucany jest kamieniami.
- Chuliganeria była i będzie - odpowiada na zarzuty Bogusława Przybojewska. - Rodzice nie mają z tym nic wspólnego i na pewno nie podburzamy własnych dzieci.
Komitet rodzicielski zapowiada, że będzie dochodził swoich praw w Sejmiku Samorządowym. Rodzice planują także zwrócić się o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Bartłomiej Dwornik--> 7 października 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo