Gazeta Wyborcza, listopad 1997

Nieświadomie ciągnąc lawetę
NA GRANICACH. Nieprzerwany import samochodów.

W Boboszowie, które jest jedynym odprawiającym przewożone na lawetach samochody z zagranicy przejściem granicznym na terenie Wałbrzyskiego odprawia się średnio 40 lawet dziennie. - W porównaniu z zeszłym rokiem ruch wzmógł się dziesięciokrotnie - powiedział "Gazecie" Zdzisław Bodnar, kierownik boboszowskiego przejścia. - Najwięcej lawet jest pod koniec tygodnia, wtedy kierowcy czekają nawet po sześć godzin, zanim zostaną odprawieni.
Lawety, które przekraczają polsko-czeską granicę w Boboszowie przyjeźdżają tutaj przede wszystkim z Niemiec, ale zdarzają się też rozbite samochody z Belgii i Francji.
Dominują marki niemieckie: volkswageny i ople.
- Ludzie wybierają dłuższą drogę przez Czechy, bo na polsko-niemieckich przejściach kolejki są znacznie większe - twierdzi Bodnar. - Z naszego przejścia samochody trafiają do całej Polski.
Sprowadzający samochody z zachodu spieszą się, aby zdążyć przed wchodzącymi ich zdaniem w życie od 1 stycznia przepisami, które uniemożliwią zarejestrowanie tzw. "składaków". Nie wiedzą, że mają to już za sobą. Przepisy celne się wprawdzie nie zmienią i nadal będzie można przywieźć do Polski rozbity samochód, ale wykorzystać go da się tylko na części.
BARD--> 14 listopada 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo