Gazeta Wyborcza, listopad 1997

Syn, co nie uronił łzy
WAŁBRZYCH. Po rodzinnej tragedii na Podzamczu
Łukasz, który dwa dni temu próbował zabić swoich rodziców, podczas wczorajszego przesłuchania w sądzie nie płakał. - Jest skrytym chłopcem - przyznają nauczyciele. Tymczasem matka boi się jego powrotu do domu.
Czternastoletni wałbrzyszanin w nocy z niedzieli na poniedziałek usiłował zamordować swoich rodziców. Wcześniej ojciec skarcił go za późny powrót do domu i kazał odrabiać zaległe lekcje. Gdy rodzice zasnęli, Łukasz zaatakował. Bił trzonkiem od siekiery tak mocno, że aż go złamał. Matce udało się wezwać pomoc.
Ojciec Łukasza już w szpitalu dostał rozległego zawału. Leży na oddziale wewnętrznym Szpitala Wojewódzkiego im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu. Jego stan jest ciężki. Matkę po zszyciu ran na głowie zwolniono. - Mówiła, że boi się wracać do domu, bo tam wszystko we krwi i poza tym jak żyć teraz z takim synem? - opowiadają w szpitalu.
Póki co Łukasz jest w schronisku dla nieletnich w Świdnicy. Wczoraj był przesłuchiwany przez sędziego. - Stwierdził, że sam nie wie, dlaczego to zrobił - relacjonuje Janina Solarik, zastępca kierownika Wydziału Rodzinnego Dla Nieletnich wałbrzyskiego Sądu Rejonowego.

Miał wszystko, czego mógł zamarzyć
Łukasz mieszka w najludniejszej dzielnicy Wałbrzycha - na 40-tysięcznym Podzamczu. Chodzi do największej szkoły w mieście - Szkoły Podstawowej nr 21 z 1860 uczniami.
- Łukasz nie sprawiał w szkole problemów wychowawczych. Był leniwy, nie udzialał się, uczył dostatecznie, ale też nigdy nie był agresywny. Jestem wstrząśnięta - mówi Ewa Sudy, wychowawczyni.
W klasie Łukasza jest 19 chłopaków i 5 dziewczyn. - To bardzo fajna klasa - ocenia wychowawczyni. Młodzież nie chciała rozmawiać z dziennikarzem.
Dyrektor "21" Mirosław Wojciechowski - autor nowatorskiego programu przeciwdziałania przemocy - jest zaskoczony, że chodzi o jego ucznia.
- Młodzież rozwija się szybko biologicznie, ale nie emocjonalnie. Żeby rozwiązać swoje problemy, dzieci uciekają się do coraz drastyczniejszych działań. Zjawisko przemocy drąży wszystkie szkoły, niezależnie od ich wielkości - uważa dyrektor Wojciechowski. - Jeśli my, nauczyciele i rodzice, się nie pozbieramy, grozi nam apokalipsa. Musimy nauczyć się mówić tak, żeby dziecko słuchało i słuchać go tak, żeby chciało mówić.
Aby przeciwdziałać przemocy, dyrektor Wojciechowski wprowadził zasadę natychmiastowej na nią reakcji. W klasach najmłodszych dzieci razem z nauczycielami opracowują zbiór norm pozytywnych i zachowań negatywnych; omawiają je. Szkoła stara się też utrzymywać stały kontakt z rodzicami.
- Wielokrotnie razem z mamą próbowaliśmy nawiązać kontakt z Łukaszem. Bezskutecznie - opowiada wychowawczyni. - Mama Łukasza jest bardzo czuła. Martwiła się o niego, ale on w domu się nie udzielał, choć jako jedynak miał wszystko, czego mógł sobie zamarzyć.
Policjantom Łukasz powiedział, że rodzice się nim nie interesowali, bo byli zajęci biznesem. Mieli stragan spożywczy. Ewa Sudy jeszcze nie rozmawiała ze swoimi wychowankami o zdarzeniu. Najbliższa godzina wychowawcza jutro. - Sprawa na pewno wyjdzie. Będziemy musieli o tym porozmawiać - podkreśla nauczycielka.

Liczba przestępstw rośnie, wiek sprawców obniża się
- Najcięższą karą, jaką można wymierzyć 14-latkowi jest zakład poprawczy - mówi Janina Solarik z Sądu dla Nieletnich. Jak mówi, nie często dzieci porywają się na życie rodziców. - Trzy, a może cztery lata temu prowadziliśmy sprawę dziewczyny, która zadźgała matkę nożem - przypomina sobie Solarik. - Ale to była rodzina patologiczna, nie to co rodzina Łukasza.
- Niedojrzałość emocjonalna jest charakterystyczną cechą całej młodzieży. Pogląd, że takie rzeczy zdarzają się tylko w rodzinach patologicznych, jest nieprawdziwy - twierdzi Mirosław Wojciechowski.
W Wałbrzychu co trzecie przestępstwo popełnia nieletni. Liczba ta rośnie z roku na rok. Z danych Komendy Rejonowej Policji wynika, że od stycznia do października tego roku nieletni popełnili 833 przestępstwa kryminalne, tj. blisko dwa razy więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. - Co gorsza radykalnie obniża się wiek sprawców. Mamy już w kartotece 12-latków, którzy biorą udział w zbiorowych zgwałceniach - mówi komisarz Jerzy Syzdek, zastępca komendanta KRP.
Bartłomiej Dwornik, Grzegorz Piechota--> 19 listopada 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo