Gazeta Wyborcza, listopad 1997

Człowiek nie wieloryb
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu
- Pod względem fizycznym nie różnimy się od jelenia czy od wieloryba - żartował Wowo Bielicki, dyrektor wałbrzyskiego Teatru Dramatycznego i reżyser przedstawienia "Seks nocy letniej" Woody Allena. - Ale w odróżnieniu od nich, ludzie mają duszę.
W ubiegłą sobotę, na deskach wałbrzyskiego teatru można było się na własne oczy przekonać, że zwierzęca natura człowieka potrafi zdominować nawet najbardziej wykształcony umysł. Nie potrafi się jej oprzeć ani lekarz Maxwell - w tej roli zobaczyć można Piotra Tokarza - ani nawet wybitny, acz rozwiązły profesor Leopold - czyli Ryszard Węgrzyn. Również zwariowany wynalazca-hobbysta, na codzień pracownik finansowy Andy - Adam Bauman, gościnnie występujący w Wałbrzychu aktor teatrów warszawskich - mimo że żonaty i trochę nieporadny, nie jest odporny na piękno płci przeciwnej. Ale Allen podkreśla wyraźnie, że i kobiety nie są kryształowe i bezwzględnie moralne. Kokieteryjna pielęgniarka Dulcy, znakomicie zagrana przez Beatę Rynkiewicz, ma prawdopodobnie tylko jedno w głowie i bynajmniej nie jest to zamiłowanie do robótek ręcznych. Jako pielęgniarka ma niewątpliwie duże doświadczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o anatomię i bez zażenowania swoją wiedzę wykorzystuje. Podobnie rzecz ma się z Ariel, kreowaną przez Agnieszkę Jadwigę Czarny. Mimo, że w ciągu kilkunastu godzin zmieni stan cywilny, nie potrafi sobie odmówić ostatniego skoku w bok. Wystarczy jej parafilozoficzny argument Maxwella, że małżeństwo to przecież koniec nadziei. Nawet pozornie moralna i wzorowa żona - Adriana, w którą wciela się Justyna Malec - okazuje się osobą, która potrafi zdradzić męża z jego najlepszym przyjacielem.
Jak łatwo się domyślić, takie zestawienie charakterów prowadzi do niezliczonych roszad między partnerami. Przez moment można się było nawet spodziewać, że niektórzy bohaterowie są skłonni do kochania inaczej. Chyba tylko happy end przeszkodził w takim rozwoju spraw, bo wbrew pozorom wszystko kończy się szczęśliwie. Nawet martwy profesor Leopold jest zadowolony. Miłość tryumfuje. Nawet kiedy zabija.
Scenariusz Allena na język polski przekładany był na raty. Najpierw adaptcji teatralnej dokonali Niemcy. Dopiero ten tekst na nasz język przełożyła Monika Muskała. Ze znakomitym skutkiem. Ociekające satyrą dialogi nie pozwalają nawet na moment odwrócić uwagę od tego, co dzieje się na scenie. Pomysłowa scenografia, autorstwa Wowo Bielickiego przyciąga wzrok i chwilami wywołuje obawy, czy przypadkiem któryś z aktorów nie złamie karku, spadając z balkonu, czy latającego roweru. Czterej chaotyczni krasnale, odpowiedzialni za "obsługę" dekoracji wprowadzają dodatkowy element niecodzienności. Minusem spektaklu były liczne momenty statyczne. Zbyt często aktorzy stali jak wryci, wypowiadając swoje kwestie niemalże w bezruchu. Mimo to, warto wybrać się do Teatru Dramatycznego na "Sex nocy letniej". Nawet jeśli nie zobaczymy na scenie fragmentów własnego życia, wrócimy do domu przyjemnie zbulwersowani. Być może nawet zdecydujemy się na wprowadzenie kilku nowinek, które rozgrzeją atmosferę domowego ogniska.
Bartłomiej Dwornik--> 21 listopada 1997

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo