Gazeta Wyborcza, styczeń 1998

Trochę sypnęło śniegiem
Jeszcze w środę, kiedy w górach padał śnieg, narciarze z nadzieją patrzyli w kierunku bielejących stoków. Jednak już następnego dnia okazało się, że radość była przedwczesna.

Rzeczka
Choć w środę wieczorem śnieg padał, w nocy wszystko stopniało. Stoki wciąż świecą pustkami. Nie ma na nich ani narciarzy, ani białego puchu. Wciąż jest zbyt ciepło, aby uruchomić śnieżne armatki na stoku Wielkiej Sowy.
Prawie wszyscy turyści wyjechali już z Rzeczki i prawdopodobnie wrócą wraz ze śniegiem. Wyciągi czekają w gotowości bojowej. Zrozpaczeni narciarze też.

Sienna
Wiatr wywiał cienką warstwę śniegu, która w środę pojawiła się na stokach. Było go jednak za mało, żeby ruszyły wyciągi, które w tym roku nie miały jeszcze okazji pokazać swoich możliwości. Narciarze zawiesili na razie narty na kołku i o warunki dowiadują się telefonicznie, albo pocztą pantoflową. Szefowie ośrodka "Czarna Góra" obawiają się, że klimat zmienił się definitywnie i śniegu mogą w tym roku nie zobaczyć.

Bystrzyca Kłodzka
Powiało optymizmem na terenie gminy Bystrzyca. W środę i czwartek w wyższych partiach gór bez przerwy sypał śnieg. W Międzygórzu i Spalonej szykują się już do inwazji na stoki. Jeśli temperatura utrzyma się na obecnym poziomie, już w trakcie weekendu szusowanie będzie możliwe.

Zieleniec
Na narciarską mekkę wyrasta więc Zieleniec, gdzie w niższych partiach leży prawie 30 cm białego puchu. Jest wprawdzie wilgotny, ale wygłodniałym zapaleńcom w niczym to nie przeszkadza. Przy dwóch czynnych wyciągach aż roi się od narciarzy. Są to przeważnie studenci, którzy ostatnie wolne chwile postanowili spędzić z przypiętymi do nóg deskami. Jeśli śnieg popada jeszcze kilka dni, ruszą wszystkie wyciągi.
Bartłomiej Dwornik--> 10 stycznia 1998

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo