Gazeta Wyborcza, luty 1998

Bunt w spółdzielni
BIELAWA. Niezadowoleni zrzeszają się
Trzydziestu członków spółdzielni mieszkaniowej w Bielawie powołało pod koniec stycznia Stowarzyszenie Obrony Spółdzielców. - Chcemy, żeby spółdzielnia traktowała nas poważnie, a nie jak grupę awanturujących się ludzi - tłumaczą założyciele.
Decyzję o powołaniu stowarzyszenia członkowie bielawskiej spółdzielni mieszkaniowej podjęli po tym, jak w czerwcu ubiegłego roku zarząd spółdzielni odwołał demokratycznie wybranych delegatów na zebranie przedstawicieli, którzy mieli z kolei wybierać Radę Nadzorczą. - Na ich miejsce powołali "swoich" ludzi. Niektórzy z nich nawet nie mieszkali na naszym osiedlu - mówi oburzony Sławomir Waś, wiceprezes stowarzyszenia. - Teraz zapada mnóstwo kontrowersyjnych decyzji, często bardzo niekorzystnych dla mieszkańców osiedla.
- Odwołania były zgodne z naszym statutem - ripostuje Tadeusz Derenowski, prezes bielawskiej spółdzielni. - Jeśli ktoś nie pojawia się na zebraniach, nie wywiązuje się z obowiązków i można, a nawet powinno się go odwołać.
Zdaniem Derenowskiego spłódzielcy nie mają powodów, żeby bronić się przed spółdzielnią, a decyzje podejmowane przez jej zarząd są dla mieszkańców korzystne. - Za ogrzewanie były w tym roku przeważnie zwroty poniesionych kosztów, spółdzielcza demokracja pozwala mieszkańcom decydować na przyklad o remontach klatek schodowych - wylicza. - Ubiegłoroczne kontrole nadzoru budownictwa, sieci energetycznych i gazowych nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Tyle, że zawsze znajdzie się ktoś, kogo nie można zadowolić.
Trzydziestka odwołanych delegatów postanowiła skupić wszystkich niezadowolonych pod współnym szyldem. W ciągu pierwszego tygodnia istniejące od 23 stycznia Stowarzyszenie Obrony Spółdzielców powiększyło się do blisko setki osób, a popierane jest, zdaniem założycieli, przez dwa tysiące członków spółdzielni. - Będziemy patrzeć Radzie Nadzorczej i Zarządowi na ręce - zapowiada Sławomir Waś. - W kwestiach spornych staniemy po stronie mieszkańców, bo pojedyncza osoba w sporze ze spółdzielnią jest bez szans.
Formy obrony mogą przybrać nawet formę ataku. - Jako stowarzyszenie, możemy z silniejszej pozycji występować do prokuratury, a nawet NIK - wyjaśnia Waś. - Mamy w swoich szeregach księgowych i prawników, więc każdy, kto ma na pieńku ze spółdzielnią może się do nas zwrócić o fachową radę. Będziemy się domagać udostępnienia nam dokumentacji finansowej spółdzielni, żeby mieć pewność, że nikt nas nie oszukuje. Spółdzielnia będzie musiała wreszcie zacząć traktować nas poważnie.
- Wszystkich traktujemy poważnie i z każdym będziemy rozmawiać. Jesteśmy otwarci na współpracę ze Stowarzyszeniem - zapewnia prezes Derenowski. - Muszą to być jednak działania konstrukcyjne, a nie zwalczanie się, bo to do niczego nie doprowadzi.
Bartłomiej Dwornik--> 4 lutego 1998

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo