Gazeta Wyborcza, luty 1998

Oddajcie węgiel
WAŁBZRYCH. Emeryci oblegają sąd
Już blisko siedeset pozwów złożyli w wałbrzyskim Sądzie Rejonowym emeryci i renciści, dawni pracownicy kopalni. Domagają się zwiększenia deputatu węglowego i ekwiwalentów pieniężnych. Wszystkich uprawnionych jest w Wałbrzyskiem od 10 do 15 tysięcy.
Od pięciu lat każdemu emerytowi i renciście, który pracował w wałbrzyskich kopalniach przysługuje tzw. deputat węglowy - 2,5 tony węgla rocznie. Byli górnicy domagają się zwiększenia go do 3 ton i wyrównania finansowego za lata ubiegłe. - Ludzie zaczęli przynosić pozwy 30 stycznia - mówi Bożena Gruszecka, przewodnicząca Wydziału Pracy Sądu Rejonowego w Wałbrzychu. - Codziennie przychodzi więcej osób. Do środy przyjęliśmy około 700 pozwów. To bardzo dużo. W ubiegłym roku wszystkich spraw mieliśmy raptem 3 tysiące.
Gromadzący się w sądzie ludzie chętnie rozmawiają z dziennikarzami.
- W Katowicach mają po trzy tony deputatu. A my co? Gorsi jesteśmy? - tłumaczą stojący w kolejce do złożenia pozwu emeryci. - Polska jest jedna i powinniśmy być traktowani tak samo - twierdzą stanowczo.
Choć kolejka szybko się przesuwa, przed drzwiami do sali, w której przyjmowane są pozwy ludzi nie ubywa. Grupki znajomych spotykają się na mieście i razem przychodzą do sądu. Na korytarzu bez przerwy czeka kilkadziesiąt osób.
- Oprócz tych trzech ton powinni nam zapłacić za te lata, kiedy dostawaliśmy mniej - twierdzi wysoki mężczyzna w niebieskiej kurtce. - Straciliśmy mnóstwo pieniędzy.
Jak twierdzą byli górnicy, o możliwości złożenia pozwów dowiadują się pocztą pantoflową. - Dzisiaj mi sąsiad powiedział, to przyszłam zobaczyć - wyjaśnia starsza kobieta na końcu kolejki. - Przepisałam od niego pozew i od razu go złożę. I tak nic za to nie płacę.
- Pozwy do Sądu Pracy są bezpłatne - wyjaśnia Bożena Gruszecka. - Tych ludzi nic to nie kosztuje, bo jeśli sprawę przegrają, to koszta pokryje Skarb Państwa. Jeśli wygrają, koszty poniesie zakład pracy, czyli też państwo, bo kopalnie są w likwidacji.
Większość pozwów jest niemal identyczna. - Zdarzają się i takie kserowane, z kropkami na daty i nazwisko - dziwi się Gruszecka. Jej zdaniem trudno powiedzieć, jakie są szansę emerytowanych górników na wygranie spraw w sądzie.
- Wszystko zależy od poszczególnych sędziów i tego, co jest zapisane w branżowych przepisach kopalni, a tych na razie nie znamy - tłumaczy Gruszecka. - Pierwsze terminy rozpraw wyznaczone są na koniec lutego.
Bartłomiej Dwornik--> 6 lutego 1998

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo