Gazeta Wyborcza, luty 1998

Ciepło w gwizdek
WAŁBRZYCH. Spór o centralne ogrzewanie
Do ostrej wymiany zdań doszło podczas poniedziałkowego spotkania mieszkańców największego wałbrzyskiego osiedla Podzamcze z zarządem spółdzielni mieszkaniowej. Poszło o ciepło. Dopłaty lokatorów za poprzedni sezon grzewczy przekraczają nawet 1000 złotych.
W 8,5 tys. mieszkań na wałbrzyskim Podzamczu mieszka około 40 tys. ludzi. Od dwóch lat centralne ogrzewanie rozliczane jest tu na podstawie zamontowanych na kaloryferach tzw. kapilar, specjalnych liczników, z których paruje ciecz. O ile władzom spółdzielni nowe zasady rozliczania za ciepło bardzo się podobają, o tyle wśród mieszkańców zdania są znacznie bardziej podzielone. Choć kapilary zostały założone, żeby oszczędzać, niektórzy muszą dopłacić za ubiegłoroczne ogrzewanie nawet kilkanaście milionów starych złotych, pomimo tego, że co miesiąc płacą zaliczkę na ogrzewanie.
- Mam prawie cały czas zakręcone kaloryfery, marznę we własnym domu, a rachunek dostałam taki, jakbym grzała na całego - protestowała kobieta w średnim wieku. - Mieszkam na ostatnim piętrze i od kilku lat proszę, żebyście mi odpowietrzyli grzejniki - zarzucał siedzący obok mężczyzna. - I co? Sam muszę sobie odpowietrzać.
Mieszkańcy osiedla zarzucali władzom spółdzielni, że odczyty zużycia ciepła robione są długo po sezonie grzewczym, więc płacą też za to, że grzeje im słońce. - Na korytarzach, poddaszach i w piwnicach są sauny, nie ma zaworów na kaloryferach - denerwowali się ludzie. - A kto za to wszystko płaci? My.
- Najwięcej ciepła ucieka państwu przez nieszczelne okna - tłumaczył prezes spółdzielni Stanisław Kaczmarek. - Każdy z państwa może wystąpić do spółdzielni o wymianę okien. Pokryjemy 70 procent kosztów - zapewniał.
Kaczmarek tłumaczył też, że winne za straty ciepła są stare węzły grzewcze w piwnicach bloków i niedocieplone ściany budynków. - Tylko że nie mamy pieniędzy na remonty. Ocieplenie jednego budynku to koszt w granicach 800 tys.-miliona złotych - rozkładał bezradnie ręce.
- Ci, którzy nie dali sobie założyć kapilar wychodzą na zero, grzeją ile wlezie i na żadne węzły nie patrzą - przekrzykiwali się nawzajem poirytowani wałbrzyszanie.
- Dlatego podnieśliśmy im ceny i teraz sami proszą, żeby im kapilary zakładać - odkrzykiwał prezes.
- Tylko że przez dwa lata to myśmy za nich płacili - padały zarzuty z sali.
Zdaniem prezesa Kaczmarka, ponad 70 procent mieszkańców osiedla dostało zwrot kosztów za ubiegłoroczny sezon grzewczy. Jak twierdzą mieszkańcy, z którymi rozmawiał nasz dziennikarz, proporcje są wręcz odwrotne. - Prawie wszyscy moi znajomi muszą dopłacić po 500-600 złotych - dziwił się pan Przemysław. - Gdzie są te tłumy, które dostają zwroty? Nie mam pojęcia. - Na osiedlu są starsze i nowsze budynki, budowane według różnych norm i różnie ocieplane - tłumaczył naszemu dziennikarzowi pan Antonii z Hetmańskiej. - W tych starszych są przemarznięte ściany, okna i drzwi się nie domykają, to ciepło idzie w gwizdek. Tylko w nowych blokach ludzie mało grzeją a mają ciepło. Ja przez rok płacę coś koło 1,5 tys zaliczki. Dopłacić mam jeszcze 150 zł. wie pan, ile ja mógłbym sobie za to kupić węgla?
- Jeśli mają panstwo pomysł, jak rozwiązać problem, to proszę się z nami podzielić - sugerował Kaczmarek.
- Może by tak porównać, czy nasze budynki spełniają normy i jakoś to uwzględnić w czynszach - proponowali spółdzielcy.
- Do końca lutego sporządzimy dla każdego budynku na osiedlu audyt, czyli dokumentację co trzeba zrobić, żeby było cieplej - obiecał Kaczmarek. - Do tego czasu powinniście państwo oszczędzać ciepło i kontrolować sąsiadów, czy oni też oszczędzają.
Bartłomiej Dwornik--> 11 lutego 1998

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo