Gazeta Wyborcza, luty 1998

Sen na jawie
Premiera w wałbrzyskim Teatrze Lalek
Baśnie Andersena zna każdy - z opowieści, telewizji, więc po co je czytać? Okazuje się, że jednak warto. Przekonuje się o tym na własnej skórze bohater "Brzydkiego Dyziątka", pierwszej w tym roku premiery w wałbrzyskim Teatrze Lalek.
Spektakl wyreżyserowany przez Marię Krzan kompozycyjnie przypomina nieco film "Pulp fiction" - w pierwszej chwili nie bardzo wiadomo o co chodzi. Dopiero w miarę rozwoju sytuacji wszystko się układa i przybiera wyraźne kształty. Tytułowy Dyzio, czyli Andrzej Dziupiński, idzie w zaparte i nie chce czytać zadanej w szkole lektury - "Baśni" Andersena. Choć dwójka przyjaciół ze szkolnej ławy (Bożena Olizarowicz i znakomicie debiutujący na wałbrzyskich deskach Robert Delegiewicz) próbuje przemówić mu do rozsądku, Dyzio przekornie robi im na złość. Lektura tak go nudzi, że kiedy wreszcie decyduje się przebrnąć przez jedną, naturalnie najkrótszą bajkę, najzwyczajniej zasypia nad książką. Wtedy zaczyna się koszmar - strzępki pamiętanych ze słyszenia baśni, mieszają się w jego głowie, a on sam wciela się w brzydkie kaczątko, pomiatane przez wszystko, co pojawia się na scenie. Królowa Śniegu, Calineczka i Wrona (wszystkie te postaci gra Danuta Gołdon-Rosanowska) tak mieszają Dyziowi w głowie, że zdezorientowany chłopiec sam już nie wie, czy to sen czy jawa. Nauczka okazuje się skuteczna - Dyzio staje się miłośnikiem Andersena, przez co przyjaciele podejrzewają go o ciężką, psychiczną chorobę.
Dużo muzyki i śpiewu powinno przypaść do gustu i małym i dużym. Podziw mogą budzić zwłaszcza karkołomne popisy wokalne Roberta Delegiewicza, po którym, choć to debiutant, nie widać było cienia tremy. Szkoda tylko, że nie do końca została wykorzystana scenografia Andrzeja Prokopa. Zwłaszcza sympatyczne lalki można było "ograć" znacznie lepiej.
Bartłomiej Dwornik--> 13 lutego 1998 (weekend)

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo