Gazeta Wyborcza, luty 1998

REALna blokada
WAŁBRZYCH. Kupcy blokują budowę hipermarketu
Setka samochodów otocza szczelnym kordonem plac budowy hipermarketu Real na wałbrzyskim osiedlu Piaskowa Góra. Tak drobni kupcy chcą zmusić władze do cofnięcia zezwolenia na budowę. - Jeśli będzie trzeba, zablokujemy ratusz, a nawet całe miasto - ostrzega Marek Kandyba, kupiec z targowiska Manhattan.
Właśnie obok Manhattanu ma do końca tego roku powstać pierwszy w Wałbrzychu hipermarket. Kupcy mają za złe władzom, że pozwoliły na budowę za ich plecami, a tak duży sklep doprowadzi ich do bankructwa. Podkreślają, że nie są przeciwko hipermarketowi w ogóle, ale przeciwko budowie w tym miejscu. Poniedziałkowe rozmowy z władzami miasta skończyły się fiaskiem. Jedyne co ustalono, to blokada placu budowy, która zaczęła się we wtorek ok. 20, kiedy ostatni robotnik skończył pracę. Na miejscu był nasz reporter, który razem z kupcami czuwał do białego rana.
Przez całą noc wjazdu na budowę pilnowało kilkadziesiąt osób. Było zimno. Niektórzy spali w samochodach. Inni grali w szachy. Słuchali radia.
Na słupach pojawiły się biało-czerwone flagi i klepsydry, informujące o śmierci drobnego handlu w mieście. - Jeśli tu stanie Real, tysiąc ludzi w całym mieście zostanie bez pracy. Co się stanie z ich rodzinami? - mówił nam w nocy Jerzy Lewczuk z targowiska "Manhattan".
Wczoraj ok. 7.00 rano, gdy pod bramą na placu budowy stanęły cztery ciężarówki, które miały wywozić gruz, protestujących było już kilkuset. Ciężarówki stanęły kilkadziesiąt metrów od bramy i czekały.
- Nikt nas nie poinformował, że jest blokada - denerwował się jeden z kierowców.
Robotnicy pojawili się w pracy około 8.00. Koparki ruszyły, ale ciężarówki stały zablokowane poza terenem budowy.
Zdziwili się mieszkańcy Piaskowej Góry, którzy chcieli rano zrobić zakupy na targowisku Manhattan. Zastali pozamykane stragany. Właściciele byli na blokadzie. - Nie dość, że strajkują i nie sprzedają, to jeszcze nie dają wybudować dużego sklepu, w którym będzie można taniej kupić - złorzeczył kupcom starszy pan.
Byli też tacy, którzy popierali blokadę. - Dobrze robią! - chwalił młody człowiek. - Z Niemcami nie ma co gadać. Polak na pewno by w Niemczech nie mógł wybudować hipermarketu.
Nadzorujący budowę inż. Roman Jarzyński zawiadomił rano o blokadzie policję, straż miejską i prokuraturę.
Rano do Wałbrzycha przyjechali dyrektorzy firmy Gemini-Area Polska. Przedstawili prezydentowi Wałbrzycha propozycje rozwiązania konfliktu. W samo południe spotkali się z dziennikarzem "Gazety".
- Nasi prawnicy rozstrzygną, czy obciążymy protestujących kosztami przestoju. Na pewno nie będziemy przerywać blokady siłą - zapewnia Cezary Kopij z Gemini-Area Polska.
Kopij podkreśla, że inwestor nie jest stroną konfliktu. Są nimi kupcy i miasto. Ale w jego wyniku Gemini-Area jest poszkodowana.
- Kupcy zresztą narażają w tej chwili na straty nie nas, ale firmę budowlaną z Wałbrzycha, która przez blokadę może nie wykonać dla nas prac w terminie - mówi Kopij.
Przedstawiciele Area-Gemini nie wierzą, że z powodu hipermarketu padnie okoliczny handel. - Część sklepów będzie musiała zmienić branżę, wyspecjalizować się. Na pewno po nabiał i pieczywo nikt nie będzie biegł do Reala - uważa Cezary Kopij.
- Drobny handel skorzysta na bliskości Reala - twierdzi wręcz Andreas Hoeller, dyrektor Gemini-Area. - Real i okoliczne sklepy będą pełniły rolę centrum handlowego miasta. Do supermarketu będą przyjeżdżać ludzie ze Świdnicy, Świebodzic. Teren wokół stanie się bardzo atrakcyjny.
Według przedstawicieli Gemini-Area 90 procent produktów sprzedawanych w Realu pochodzi z Polski.
Na specjalną konferencję prasową prezydenta Wałbrzycha oprócz tłumu dziennikarzy, przyszli także kupcy.
Przedstawiciele Gemini-Area Polska oficjalnie złożyli cztery deklaracje.
Po pierwsze, wewnątrz marketu 1500 metrów kwad. zostanie wynajęte na stoiska dla drobnego handlu: np. gastronomii, zegarmistrza, odzieży itd. Po drugie, Gemini-Area na odkupionym od pobliskich ogródków działkowych terenie, oprócz parkingów wydzieli miejsce pod nowe targowisko wielkości Manhattanu i zaproponuje je kupcom. Po trzecie, Gemini-Area wystąpi do Reala, żeby jego przedstawiciele spotkali się z kupcami i porozmawiali o asortymencie, co rzeczywiście będzie oprócz artykułów spożywczych sprzedawał Real, a co nie. Po czwarte, w Realu oprócz 250 zatrudnionych na stałe pracowników co roku na praktyki będzie przyjmowanych 30 uczniów z wałbrzyskich szkół.
Zdaniem wiceprezydenta Ryszarda Bzodka, zwłaszcza druga deklaracja powinna zainteresować handlowców z "Manhattanu". - Teren obecnego targowiska od zawsze miał być skwerem z alejkami i ławeczkami. Kupcy mają pozwolenie na handel tylko do końca tego roku - przypomina wiceprezydent.
- Propozycje Gemini-Area są dla nas nie do przyjęcia - powiedział nam zaraz po konferencji Andrzej Wieczorek, jeden z protestujących handlowców. - Mamy jeden postulat: "zmienić lokalizację hipermarketu" i domagamy się jego spełnienia. Koniec.
24 lutego sprawą Reala zajmie sie Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej, a na 27 lutego zwołano nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej. Zaproszono przedstawicieli Gemini-Area i Reala, oraz przedstawicieli wszystkich wałbrzyskich stowarzyszeń kupieckich.
Bartłomiej Dwornik, Grzegorz Piechota--> 19 lutego 1998


« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo