Gazeta Wyborcza, marzec 1998

Hrabia i gitara
KŁODZKO. Sukces "Gitariady'98"
Gitara jest instrumentem królewskim - przekonywał hrabia Wojciech Dzieduszycki przed inauguracyjnym koncertem kłodzkiej "Gitariady'98". Gwiazdy festiwalu udowodniły, że gitara jest także instrumentem magicznym.
Ponad sto osób przyszło w piątkowy wieczór do kłodzkiego Ratusza posłuchać Krzysztofa Pełecha, najlepszego obecnie polskiego gitarzysty, delikatnego głosu Magdaleny Żuk i dowcipnej konferansjerki hrabiego Wojciecha Dzieduszyckiego. Kiedy grał Krzysztof Pełech, zamykając oczy miało się wrażenie, że gra nie jeden, sześcistrunowy instrument ale cała orkiestra.
Nastrój zmieniał się z zawrotną prędkością. Hrabia Dzieduszycki raz po raz rozbawiał kłodzką publiczność dowcipnymi komentarzami i anegdotkami, a Magdalena Żuk, która dała mini recital piosenki francuskiej wzruszała ekspresją i brzmieniem głosu. Dwugodzinny koncert rozgrzał publiczność. Wszyscy domagali się bisów.
Jeszcze tego samego dnia z autorskim wieczorem gitarowym wystąpił Dariusz Czerwenka, nauczyciel Szkoły Muzycznej w Kłodzku. Pod jego palcami zarówno gitara klasyczna, akustyczna i elektryczna uderzały charakterystycznym brzmieniem i sentymentalnym klimatem. Efektu "kosmicznego" brzmienia dodawały jego grze elektroniczne przystawki. Na zasłuchanych twarzach widzów malowały się błogie uśmiechy, ręce mimowolnie składały się do oklasków.
Niezorientowanym nie przyszłoby do głowy, że do pielęgnacji paznokci najlepszy jest... papier ścierny. Oczywiście bardzo delikatny. Uświadomił im to prof. Marek Zieliński, nauczyciel Państwowego Liceum Muzycznego we Wrocławiu, nazywany w kuluarach szlifierzem gitarowych diamentów.
Podczas pokazowej lekcji, w której pomagał 9-letni Łukasz, Zieliński wyjaśniał, jak uderzać w struny, siedzieć, trzymać instrument czy dbać o ręce.
Po mistrzu wystąpili jego uczniowie - Michał Bąk, Joanna Cichowlas i Anna Pietrzak, laureatka wielu ogólnopolskich i międzynarodowych konkursów, stypendystka Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci.
Na zakończenie tej części Gitariady wystąpił Krzysztof Nieborak, nauczyciel Zespołu Szkół Muzycznych z Koszalina, który uczył się grać m.in. w Wyższym Instytucie Sztuki w Hawanie. Nieborak zagrał kilka miniatur ze Suity Dziecięcej argentyńskiego kompozytora Jorge Cardoso, wydanych w formie podręcznika dla początkujących i już poważnie zaawansowanych gitarzystów. Po takiej lekcji każdy mógł sprawdzić czego się nauczył na zaimprowizowanym stoisku lubińskiej firmy Defil.
Wieczorem zapanowały w Kłodzku hiszpańskie klimaty. Najpierw uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Miguela de Cervantesa z Warszawy przedstawili spektakl "Lorca Nieskończony" - adaptację niedokończonych tekstów teatralnych i poezji Federico Garcii Lorci, poety i dramaturga, tworzącego w 20-tych i 30-tych latach naszego wieku. Choć spektakl wystawiany był po hiszpańsku, ósemka licealistów potrafiła wprowadzić publiczność w specyficzną, tajemniczą atmosferę, która zastąpiła nieznajomość języka. Interpreację aktorzy pozostawili publiczności.
Z kolei w galerii KOK-u publiczność zachwycała się ogromnymi i jak mówiła autorka - malowanych światłem fotografiami. Długie naświetlanie kliszy i uchwycony w tym czasie przez obiektyw ruch przeniosły na celuloid niesamowity, nocny obraz Barcelony - rodzinnego miasta atrystki. Całości dopełnił gitarowy recital Waldemara Gromolaka, którego nostalgiczne, delikatne melodie zlewały się w jedno z obrazami Carme. Na zakończenie zagrał gorące flamenco, które było przedsmakiem ostatniego tego wieczoru konertu. W sali kinowej wystąpił bowiem polski zespół Viva Flamenco. Koncert okazał się hitem. Dwieście osób znakomicie bawiło się przy tryskających ekspresją rytmach. Miało się wrażenie, że energia tej muzyki wprawia w stan wibracji widzów, krzesła i ściany całej sali. Czterysta rytmicznie klaszczących rąk i gromkie "ole!" towarzyszyło tanecznym popisom Katarzyny Radułowicz.
Gitariadę zakończył koncert duetu Kamil Bartnik & Marek Długosz. Grali kompozycje renesansowe, przeplatane utworami gitarowych klasyków. Wśród widzów, którzy mieli karnety organizatorzy losowali profesjonalną gitarę.
- Pomysł okazał się trafiony - cieszył się Witold Kozakowski, dyrektor artystyczny i pomysłodawca festiwalu. - Publiczność dopisała, było znakomicie. Myślę, że można mówić o sukcesie.
Jak zapewnił Kozakowski, "Gitariada" będzie imprezą cykliczną.
Bartłomiej Dwornik--> 23 marca 1998

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo