Gazeta Wyborcza, marzec 1998

Na tropie PIT-a
Którejś niedzieli ambitnie postanowiłem, że w tym roku rozliczę się sam. - Nic prostszego - myślałem naiwnie. - Tyle teraz poradników i instrukcji. Poradzę sobie.
W poniedziałek kupiłem w kiosku broszurkę, która miała mi pomóc w wypełnieniu odpowiednich rubryczek PIT-a. Pozostało mi już tylko zdobyć formularz.
Trzeba tutaj nadmienić, że wyprawa do wałbrzyskiej placówki fiskusa musi być zaplanowana bardzo starannie. Urząd mieści się na peryferiach miasta, gdzie docierają tylko dwie linie autobusowe. Słowem - wycieczka na pół dnia. Już zaczynałem pakować plecak, kiedy spotkałem Przyjaciela. - Frajer jesteś - uświadomił mnie życzliwie. - Zadzwoń najpierw, zapytaj. Może rozdają te PIT-y gdzieś jeszcze.
- Świetny pomysł - przyznałem. Wykręciłem numer. - Tak, można pobrać PIT w Urzędzie Miejskim i oddziałach ZUS-u - zaspokoił moją ciekawość głos z drugiej strony.
Pobiegłem więc do Ratusza. - Niestety, w tym roku PIT-ów nie rozdajemy - rozłożyła bezradnie ręce Pani Urzędnik. - Rok temu były, ale tyle z nimi kłopotów.
Pełen nadziei pobiegłem więc do ZUS-u. - Tak, mieliśmy tu kilka sztuk - dowiedziałem się w informacji. - Leżały pod oknem, ale już wszystkie się rozeszły.
Zrezygnowany wróciłem do domu. We wtorek od rana czyhałem na przystanku - rozkład jazdy już dawno komuś się przydał, a mnie zależało na czasie. Po kilkudziesięciu minutach pojawił się wreszcie mój autobus. Jeszcze kwadrans i byłem na miejscu. Zadowolony z siebie poszedłem do okienka i... zadrżałem. Zamiast upragnionego PIT-a zastałem zamknięte drzwi i karteczkę: PIT-y wydajemy od 8.30 do 15.45... w poniedziałki i czwartki.
Bartłomiej Dwornik

« powrót do archiwum


wszystko o mediach: Reporterzy.info - media i dziennikarstwo