← Bajki dla Naszka

Baba Jaga Melomanka

Muzyka i bajka często idą w parze 🎼 Lecz czy Baba Jaga może kochać muzykę bardziej niż latanie na miotle? Posłuchajcie!

W sercu gęstej, pachnącej mchem puszczy mieszkała pewna Baba Jaga. Ale nie była to zwykła Baba Jaga, co to straszy dzieci i ma czarnego kota. Oj, nie, nie. Ta Baba Jaga, choć nie była zbyt piękna i na miotle latała, to była przede wszystkim melomanką.

Uwielbiała muzykę. Zamiast ważyć eliksiry, słuchała śpiewu ptaków, szumu wiatru w koronach drzew i kapiących kropel deszczu. Muzyka grała jej w sercu, a ona codziennie tańczyła i śpiewała. Założyła nawet leśną orkiestrę z żab, świerszczy i dzięciołów. No i ptasi chór.

Pewnego słonecznego dnia, kiedy trwała próba leśnego zespołu, przed domkiem na kurzej stopce pojawiła się para dzieci, a wraz z nimi muzyka. Dzieci bały się tej dziwnej kobiety, bo dobrze znały bajkę o Jasiu i Małgosi. Ale Babę Jagę interesowała tylko muzyka. Prawdziwa, orkiestrowa muzyka, która unosiła się nad lasem i delikatnie muskała jej serce, a dochodziła z dziwnego przedmiotu, trzymanego przez chłopca. Baba Jaga była zafascynowana tym dziwnym pudełeczkiem z muzyką, a kiedy dzieci wyjaśniły jej, że to tylko telefon i jeśli ona chce posłuchać takiej muzyki na żywo, no to musi pójść do filharmonii.

Wieczorem, bo wtedy właśnie odbywały się koncerty w filharmonii, Baba Jaga wskoczyła na swoją miotłę, na muzyczną miotłę, bo obwieszoną dzwoneczkami i poleciała w stronę miasta. Leciała tak długo, aż w oddali zobaczyła wspaniały budynek. Wylądowała na trawniku przed filharmonią. Ostrożnie weszła do środka. Nigdy wcześniej nie widziała takiego miejsca, bo zawsze mieszkała głęboko w lesie. W wielkiej sali, gdzie siedziało mnóstwo elegancko ubranych ludzi, orkiestra grała z taką pasją, że Baba Jadze zakręciły się łzy w oczach.

Gdy koncert się skończył, poczuła, że musi tam zostać. Wtedy podszedł do niej elegancki pan z muszką. To był dyrektor filharmonii i zapytał, czy się zgubiła. Baba Jaga trochę zawstydzona swoim leśnym strojem i rozwianymi włosami odpowiedziała, że nie, że po prostu kocha muzykę bardziej niż cokolwiek na świecie, że słucha jej w lesie. Ale to co usłyszała tutaj to, to... to magia.

Dyrektor filharmonii, który poznał od razu, że ma przed sobą Babę Jagę, a był człowiekiem o otwartym sercu, uśmiechnął się szeroko i zaproponował, żeby została na zawsze. Baba Jaga ze szczęścia zaniemówiła i została. Została strażniczką muzycznej magii. Dbała o to, by każda nuta w filharmonii brzmiała idealnie. kiedy jakiś instrument fałszował, potrafiła go delikatnie poprawić za pomocą swojej leśnej magii. Dbała, aby atmosfera każdego koncertu była naprawdę wyjątkowa. I nie była już Babą Jagą. Muzycy zaczęli mówić do niej: "Pani Symfonio".

A! I jeszcze jedno! Symfonia prowadziła też bajkowe koncerty dla dzieci. Tak, tak. Znała przecież wiele bajek, a muzyka i bajka często idą w parze. I tak oto Baba Jaga, która stała się Symfonią, znalazła swoje prawdziwe miejsce w świecie. udowadniając, że nawet ktoś, kto wydaje się nie pasować do otoczenia, może wnieść do niego radość i magię, jeśli tylko podąża za głosem swojego serca. I muzyki.

🎦 Obejrzyj odcinek na Youtube 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Bajki dla Naszka 🎧🎦 PODCAST



🎦 Obejrzyj na Youtube 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Wszystkie nasze podcasty

Legendy Słowian Bajki dla Naszka Historia mediów #MAMYNATORADĘ Na luzie o ciężkim Media History Dwornik.net | Polityka prywatności