Historia o królewnie Melodii, złym czarnoksiężniku Fałszu i o tym, jak dobry czarodziej Guido uchronił nuty na pięciolinii.
Było to dawno, bardzo dawno temu. W pięknym zamku nad brzegiem błękitnego, czystego jeziora mieszkała księżniczka. Księżniczka Melodia. Zamek otaczał zewsząd wspaniały ogród. Kwiaty, krzaki, drzewa, a w drzewach wspaniałe, piękne, kolorowe ptaki. Każdy z nich miał głos czyściutki. i przejrzysty jak szkło.
Lubiła księżniczka siadać w swoim ogrodzie i słuchać śpiewu ptaków. Świetnie wyczuwały jej nastroje i zawsze potrafiły wydobyć odpowiednie dźwięki. Jednak Melodia najbardziej lubiła jesień. I tę złotą, kiedy liście tańczą na wietrze, i tę w deszczu, kiedy trzeba zakładać kalosze. Nawet groźne i ulewne deszcze, a nawet wichury. To wszystko potrafiły też wyśpiewać jej ptaki.
Pewnego razu obok zamku księżniczki przejeżdżał zły czarodziej Fałsz. Potężny to był mag. Usłyszał jak ptaki śpiewają i zapragnął je posiadać w swoim ogrodzie. Zażądał od księżniczki, aby mu oddała swoje ptaki. Ale ona nie zgodziła się. Wtedy czarodziej Fałsz wpadł w okrutną złość i rzucił na ptaki czar. Zabrał im ich piękne barwy i kształty, ale co najgorsze - odebrał im głosy.
Biedne ptaki pokraki. Każdy z osobna wydawał dźwięki, nawet czyste, ale razem brzmiały jak jeden wielki bałagan. Księżniczka była w rozpaczy, poprosiła o pomoc swojego przyjaciela, też czarodzieja, Guido.
Jednak Guido odczarować ptaków nie potrafił. Aż tak wielkim czarodziejem nie był, ale obiecał pomóc. Musiał tylko troszkę pomyśleć. Hm, co zrobić, żeby ptaki, choć teraz czarno-białe, znów zgodnie śpiewały? Myślał, myślał i wymyślił. Dla niepoznaki nazwał je nutami i wymyślił dla nich dziwne klatki. Ptaki mogły poruszać się w nich w górę i w dół. Żeby nikt nie mógł wydostać ich z klatek, zamknął je na trzy różne klucze: wiolinowy, altowy i basowy.
Zły czarodziej Fałsz nie mógł już nigdy więcej skrzywdzić ptaków pokraków nut. Guido rzucił też swoje zaklęcia. Sprawił, że tylko człowiek przy pomocy swojego głosu lub instrumentu będzie umiał otworzyć te klatki. Tylko człowiek zwany muzykiem będzie wiedział, który klucz pasuje do konkretnego instrumentu.
Ale to nie wszystko. Żeby jeszcze utrudnić sprawę, oprócz kluczy umieścił czarodziej w klatkach specjalne cyfry i magiczne słowa, takie jak Allegro, Andante. A czy sam Guido mógł otworzyć te klatki? Tak, bo był nie tylko czarodziejem, ale i muzykiem. Naprawdę nazywał się Guido z Arezzo, a dziś te jego dziwne klatki nazywamy pięcioliniami, a całość zapisem nutowym, który znacie, prawda?