Poznajcie Warliwokę. Wielkiego olbrzyma, który miał dość płaskiego świata 🏔️✨ i postanowił solidnie nabałaganić!
Czy wiecie kim był Warliwoka? Nie? To był.... A może posłuchajcie od początku. Dawno, dawno temu na wschodnich krańcach wielkiej krainy, która była płaska jak naleśnik, mieszkały olbrzymy. Tak, olbrzymy, a nazywali się Wełeci. Najsilniejszym z nich był właśnie Warliwoka.
Pewnego słonecznego dnia Warliwoka obudził się i jak co dzień był niezadowolony. Bolały go wszystkie kości i mięśnie. - Znowu płasko! - burknął. - To jest najgorszy materac na świecie! Postanowił to zmienić. Zaczął zgarniać ziemię w jedno miejsce. Uklepywał, przyklepywał, dosypywał. Będzie wysokie, szpiczaste wzniesienie. Zdecydował.
Gdy robota była prawie ukończona, pojawił się drugi olbrzym. Płaskota. Był to bardzo pedantyczny wielkolud. Lubił porządek i nienawidził bałaganu. Właśnie skończył równać ziemię na wschodzie i czekał, aż wyschnie. Kiedy zobaczył dzieło Warliwoki, aż usiadł na ziemi z wrażenia. O nie, nie, nie, nie! Góra nie może tak wyglądać. Góry muszą być równe i niskie, a najlepiej płaskie. I wyrównał brzegi stworzonej przez Warliwokę góry. Ten tylko przewrócił oczami. Wziął więcej ziemi, tym razem wielką garść i postawił jeszcze wyższą górę, taką by Płaskota musiał zadzierać głowę, aby zobaczyć jej szczyt. Woli wielkie i chaotyczne. Płaskota ruszył poprawiać pracę Warliwoki.
Zaczęła się zabawa w budowanie gór. Warliwoka był zachwycony. Wreszcie coś się działo. Kiedy on stawiał szpiczasty szczyt, Płaskota zmiatał piasek z boków, by szczyt był niższy. Kiedy Warliwoka pchał wielką płytę ziemi, by stworzyć płaskowyż, Płaskota biegł z drugiej strony i szarpał ją w przeciwnym kierunku. Wreszcie zabawa znudziła się Warliwoce, ale postanowił ukarać towarzysza za to, że popsuł jego pracę. Zaczął udawać, że lepi płaską górę. Płaskota ucieszył się i wdrapał się na sam jej środek, żeby dokładnie ją ugładzić. Wtedy Warliwoka, wsunął wielkie ręce pod ziemię i dźwignął całą górę razem z Płaskotą. Zaczął nią tak trząść, że Płaskocie zakręciło się w głowie. Nie lubisz bałaganu? Krzyczał. To popatrz na ten nieporządek. I cisnął górę na ziemię.
Bryła pękła na wiele kawałków, tworząc cały łańcuch poszarpanych, pofałdowanych gór. Płaskota z krzykiem wylądował na dole i zrezygnowany odszedł. Postanowił już nigdy nie kłócić się z Warliwoką o estetykę. Warliwoka usiadł zadowolony. Rozejrzał się dookoła. Było nierówno, było chaotycznie, były strome szczyty i łagodne zbocza. Były miejsca, gdzie można się było schować i miejsca, gdzie trzeba się było wspinać. No, tak jest pięknie! Teraz wreszcie jest wygodnie i jest gdzie spać. I tak olbrzym Warliwoka stworzył sobie najwygodniejszy materac na świecie. I powiem wam jeszcze, że te wszystkie poszarpane, pofałdowane i uroczo krzywe góry możecie zobaczyć na własne oczy. Tak. Tak, bo te góry to są Bieszczady.