Czy dbacie o swoje nóżki? Tak, tak, o nóżki. O tę prawą i o tę lewą. Dbacie? To bardzo dobrze, bo Kuba nie dbał i pożałował. A było to tak.
Dawno, dawno temu w niewielkiej osadzie pod wielkim lasem mieszkał chłopiec imieniem Kuba. Był to niezwykły huncwot. Do psot pierwszy. Za nic miał odpoczynek i porządek, a już o swoje wierne nóżki nie dbał ani za grosz. Biegał boso po rżysku, w najgłębsze błoto właził, o ostre kamienie palce tłukł, a wieczorem zamiast zmęczone stopy czystą wodą obmyć i na miękkim posłaniu ułożyć, rzucał się na przypiecek, jak stał i od rana do nocy tylko marudził. A po co mi te nogi? Tylko bolą, daleko nosić się muszą, a wolno to idzie. Gdybym miał skrzydła jak sokół, to bym latał. A tak tylko człap, człap udręka jedna.
Słuchały tego gadania kubusiowego nóżki prawa i lewa. Oj, słuchały. Aż pewnej nocy, gdy księżyc w pełni jak złoty talar nad chatą wisiał, miarka się przebrała. Gdy Kuba smacznie chrapał, w nogach łóżka podniosło się ciche szemranie. Dosyć tego! Mruknęła prawa nóżka, rozcierając posiniaczony paluch. Cały dzień w ciernie mnie pchał. Podeszwy mam zdarte, a na koniec jeszcze nazwał nas ciężarem. Święta prawda. zafturowała Lewa, cała umorusana w zeschniętym błocie z ruczaju. Ani dziękuje nie powie, ani w chłodnej wodzie nie skąpie, tylko wciąż narzeka, że latać nie może. Skoro tak, to niechże sobie radzi sam. Obrażamy się? Obrażamy!
Jak uradziły, tak zrobiły. Postanowiły dać Kubie nauczkę, jakiej świat nie widział. Związały się świętym fochem i postanowiły ani drgnąć. Rankiem Kuba otworzył oczy, przeciągnął się i chce z łóżka wyskoczyć. Zamierza postawić prawą nogę na podłodze, a tu nic. Próbuję lewą. To samo. Nóżki sztywne i uparte, ani myślały słuchać rozkazów głowy. Kuba zesztywniał ze strachu. Próbuje wstać i bęc jak długi runął na podłogę. Co to za czary? Zawołał chłopiec, a z oczu popłynęły mu łzy. Nóżki moje drogie, chodźcie że. A nóżki? Nic! Milczą.
Na to wszystko zawitał do chaty dziad Klechda, co to po świecie chodził i niejedno widział. Podparł się na kiju, spojrzał na zapłakanego chłopca, potem na jego bose, brudne i pogniewane stopy, uśmiechnął się pod wąsem i rzekł: "Nogi cię przez świat niosą, od niebezpieczeństwa chronią. Ziemi dotykają, a tyś je lżył. Błotem morzył i nie szanował. Skrzydeł chciałeś, to obraziły się na ciebie. Każde stworzenie i każda cząstka człowieka ma swoją godność. Jeśli ich nie przeprosisz i o nie zadbasz, zostaniesz tak na zawsze."
Zrozumiał Kuba swój błąd. Nóżki moje kochane, wybaczcie mi moje głupie gadanie. Przepraszam, żem was nie mył, żem na cierpienie prowadził. Jeśli mi wybaczycie, obiecuję, że co wieczór w czystej wodzie was wykąpię, od ostrych kamieni ochronię i zawsze będę dziękował za każdy krok, co mnie w świat niesie. Nóżki dały się przeprosić i odpuściły, a chłopiec pobiegł do krynicy, nabrał chłodnej, czystej wody, przyniósł miękkiego lnu i tak jak obiecał, z szacunkiem stopy obmył i rany opatrzył.
Od tamtego czasu Kuba już nigdy na swoje nogi złego słowa nie powiedział. dbał o nie, chodaki swoje czyścił, a nóżki niosły go zdrowo i bezpiecznie przez lasy, góry i doliny. I ty też szanuj to, co masz i co ci wiernie służy, bo możesz to utracić w mgnieniu oka.
Babcia Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Techniczny Bartek
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik