Dlaczego Góry Sowie nazywają się Sowimi? Czy dlatego, że od zawsze mieszkało tam wiele sów? A może wydarzyło się tu coś niezwykłego? Posłuchajcie starej legendy.
Dawno, dawno temu piękną górzystą krainą władał dobry król. Miał siedem córek i choć każda z nich była inna, to wszystkie kochały swoje góry i troszczyły się o ludzi, którzy w nich mieszkali. Wiedziały też, że jest jedno słowo silniejsze od strachu i zła. Tym słowem była miłość.
Pewnej jesieni w górach pojawił się Mgłowy Wąż. Nie był podobny do żadnego zwierzęcia. Jego ciało składało się z gęstej mgły, a tam, gdzie się pojawiał, znikały ścieżki, źródła, a nawet stare skały. Ludzie błądzili po lesie i nie mogli odnaleźć drogi do domu. Król bardzo się zmartwił, bo pamiętał starą przepowiednię. Jeśli potwór dotrze serca gór, cała kraina zniknie jakby nigdy nie istniała. Tylko wy możecie obronić nasze góry. Powiedział do córek.
Siostry wiedziały, że czeka je bardzo trudne zadanie i że jako ludzie nie były dość silne, by pokonać Mgłowego Węża. Stanęły na najwyższej grani, chwyciły się mocno za ręce i wypowiedziały magiczne słowo: Miłość. Wtedy, choć nie było chmur na niebie, uderzył piorun, zawył wiatr, a echo poniosło magiczne słowo po wszystkich szczytach. Zaczęła się przemiana. Włosy dziewczyn zamieniły się w miękkie pióra, ramiona w potężne skrzydła, a oczy zaczęły widzieć nawet w najciemniejszą noc. Siedem królewskich córek przemieniło się w siedem pięknych sów.
Najstarsza wzniosła się wysoko nad górami i pilnowała, by wąż nie przedostał się dalej. Dwie młodsze siostry latały razem, odbijały blask księżyca, tworząc białe ścieżki, którymi wąż zwabiony ich blaskiem podążał tam, gdzie chciały go zaprowadzić. Czwarta siostra sowa uderzała silnymi skrzydłami w ściany skalne, krusząc je. Tak zamykała skalne szczeliny, którymi wąż się przeciskał. Zamykała mu drogę powrotną. Piąta sowa strzegła górskich źródeł. Jej donośne pohukiwanie było silniejsze od syku mgłowego węża. Dlatego czysta woda wciąż mogła płynąć. A w tym czasie jej siostra latała nisko nad dolinami i wyprowadzała zagubionych ludzi z lasu.
Najmłodsza z sióstr, choć najmniejsza, była także najodważniejsza. Wleciała prosto do wnętrza Mgłowego Węża, gdzie biło jego ciemne serce. Raz uderzyła skrzydłami, drugi raz, trzeci i serce węża pękło jak cienki lód. Potwór zniknął. Gdy wszystko ucichło, sześć sióstr znów stało się królewskimi córkami. Tylko najmłodsza nie wróciła już do ludzkiej postaci. Na zawsze pozostała piękną, białą sową. I właśnie wtedy na pamiątkę tego zdarzenia góry nazwano Sowimi. Najwyższy szczyt Wielką Sową. A piękną białą sówkę można do dziś zobaczyć zimą na skraju lasu. Czuwa nad górami tak, jak przed wiekami.
Babcia Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Techniczny Bartek
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik