Czy wiecie, moi mili, że słoń boi się pszczół? Niektórzy mówią, że boi się myszy, ale to niezupełnie prawda. Za to pszczoły... Oj, pszczoły to istotki, które słonie omijają z daleka. A dlaczego? A dlatego!
Dawno temu wśród dzikiej przyrody afrykańskiej sawanny żył słoń o imieniu Tembo. Nie był ani największy, ani najsilniejszy. był po prostu słoniem, który bardzo lubił młode gałązki baobabu i soczyste liście akacji. Każdego ranka powoli przemierzał sawannę, mijał pasące się zebry, żyrafy skubiące liście z najwyższych konarów i stada antylop. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Słoń szedł spokojnie przed siebie, kołysząc długą trąbą i od czasu do czasu zrywając smaczne gałązki.
Pewnego upalnego dnia wypatrzył wyjątkowo dorodną akację. Jej korona była pełna świeżych liści, które wyglądały niezwykle apetycznie i słodko pachniały. Tembo, chcąc sprawdzić, co to za wspaniały zapach i czy tę słodycz da się chociaż polizać, oparł się o pień i mocno potrząsnął drzewem. Nie wiedział, że wysoko między gałęziami znajdował się ul dzikich pszczół. Najpierw z ula wyleciała tylko jedna pszczoła. Krążyła przez chwilę wokół intruza, jakby chciała sprawdzić, kto zakłócił spokój jej rodziny. Chwilę później dołączyło do niej kilka następnych.
Tembo próbował odgonić je uszami, lecz było już za późno. Kilka pszczół wleciało prosto do jego trąby i zemściły się okrutnie. Wszystkie naraz wbiły swoje żądła w cienką skórkę słoniowego nosa. Bo trąba to nos słonia, ale to wiecie. Słoń zatrzymał się jak wryty. To zabolało. Oj, zabolało okropnie. Natychmiast zaczął gwałtownie prychać, trąbić i machać głową. Pszczoły wyleciały, ale co z tego? Trąba zaczęła puchnąć. Biedny, pogryziony Tembo biegał po sawannie wzbijając tumany kurzu. Zanurzył trąbę w wodzie, obsypywał ją piaskiem i robił wszystko, co tylko przyszło mu do głowy. Niestety, żaden sposób nie pomagał. Oddychanie stało się trudniejsze, a każdy ruch sprawiał słoniowi ból.
Usiadł biedny w cieniu baobabu i czekał, bo co miał zrobić innego. Dopiero po wielu godzinach opuchlizna zaczęła powoli ustępować. Od tamtego dniaTembo bardzo uważnie podchodził do każdego drzewa. Zanim zerwał choć jeden liść, najpierw nasłuchiwał. Jeśli usłyszał ciche bzyczenie, natychmiast odchodził w inne miejsce. Z czasem wszystkie słonie nauczyły się tego samego. Przekazywały sobie tę przestrogę z pokolenia na pokolenie. Wiedziały już, że nawet najmniejsza pszczoła może sprawić olbrzymowi wiele bólu, jeśli dostanie się do jego trąby.
Dlatego do dziś na dźwięk pszczelego bzyczenia słonie stają się niezwykle ostrożne. Wiedzą jak bardzo może zaboleć urządlenie kilku maleńkich pszczół. Tak. Tak. Mądrość polega na tym, by wiedzieć, czego należy unikać.
Babcia Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Techniczny Bartek
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik