Posłuchaj bajki o tym, co dzieje się w środku małego brzuszka, gdy trafiają do niego nieproszeni goście 🍔🍟 Twoje dziecko też kocha frytki i chipsy, ale po nich traci energię do zabawy?
Lubicie frytki, coca-colę i chipsy? Wiem, wiem, że tak, ale pamiętajcie, żeby nie jeść ich codziennie, bo może was spotkać to, co Wojtusia. Posłuchajcie.
W samym środku Wojtusia mieszka jego brzuszek. Brzuszek ma bardzo ważne zadanie. Zamieniać jedzenie w energię, żeby Wojtuś mógł biegać, skakać i uczyć się nowych rzeczy. Bardzo lubi swoją pracę, szczególnie wtedy, gdy do środka trafiają pyszne zupki, chrupiące marchewki i soczyste jabłka. Wtedy w brzuszku jest ciepło, przytulnie i panuje idealny porządek.
Ale pewnego dnia coś się zmieniło. Do brzuszka Wojtusia zaczęły trafiać chrupasy. Takie jedzenie z kolorowych pudełek i papierków, które głośno chrupało i pachniało aż po sam nos. Najpierw był Pan Burger, wielki i tłusty, ubrany w bułkę jak w poduszkę. Za nim wbiegły Złote Paluszki, tak nazywały się frytki, które ciągle chichotały i były tak słone, że brzuszek aż skręcało. Do tego zawsze wpadała Pani Bąbelkowa, słodka, ale tak gazowana, że brzuszek czuł się jakby ktoś pompował w nim balon.
Na początku pojawiali się rzadko, ale Wojtuś jadł je coraz częściej. Minęło kilka tygodni i pewnego razu, po szczególnie dużej porcji chrupasów w środku brzuszka rozpętała się prawdziwa burza. Pan Burger zablokował wszystkie drogi. Złote Paluszki wszystko zasoliły, a Pani Bąbelkowa skakała po ścianach powodując okropne wzdęcia i głośne burczenie. Brzuszek nie nadążał zamieniać jedzenia w energię. Wokół jego przyjaciół, jelit i wątroby zaczęły odkładać się miękkie tłuszczowe poduszeczki.
To wcale nie było fajne, bo tam w środku zaczynało brakować miejsca. A Wojtuś? Wojtuś czuł się ociężały i zmęczony. Przestał mieć ochotę na zabawę. Tylko leżał na kanapie. Wieczorem nie mógł zasnąć, a rano budził się pochmurny jak gradowa chmura. Martwił się Wojtusiowy brzuszek o chłopczyka. Nie umiał mu pomóc, bo sam był bardzo, bardzo zmęczony. I tak obaj leżeli na kanapie dzień po dniu.
Na szczęście sytuację uratowała mama. Usiadła obok Wojtusia i spokojnie wytłumaczyła mu, jak ważne jest, aby dbał o swój brzuszek. Frytki czy hamburgery można jeść, czemu nie? Ale nie codziennie. I do brzuszka zaczęły trafiać dawno niewidziane zielone brokuły, chrupiące papryki i świeże owoce.
Wrócił spokój, porządek i radość. Brzuszek czuł się lekki i gotowy do pracy. A Wojtuś, a Wojtuś znów miał mnóstwo energii i uśmiech na buzi. Pamiętaj, twój brzuszek to nie jest kosz na śmieci. To twoja elektrownia. Potrzebuje dobrego paliwa, czyli zdrowego jedzenia, żebyś miał siłę do nauki i zabawy. Będziesz dbać o swój brzuszek, a on będzie dbał o ciebie.