Mówią, że zające nie zawsze miały długie uszy… a to, co wydarzyło się w pewną księżycową noc 🐰🌛 odmieniło całe leśne królestwo.
Czy wiecie dlaczego zające mają długie uszy? Nie. No to posłuchajcie. Dawno, dawno temu wszystkie zające były małe, okrągłe i miały krótkie uszka, niewiele większe niż te jak u polnej myszy. Były skromne, ciche i nieśmiałe, ale też bardzo, bardzo lękliwe. Po prostu źle słyszały.
Kiedy taki zajączek siadywał pod sosną i obgryzał soczyste zielone gałązki, nie słyszał, jak wiatr szarpie jej koroną i nieraz spadające szyszki trafiały szaraka w nos. Nie słyszał też nadlatującego jastrzębia. A to bardzo, oj, bardzo niebezpieczny ptak jak dla takich małych zajączków. W ostatniej chwili chował się nieborak w norce, unikając nieszczęścia.
Pewnego razu kicał zajączek wśród leśnych wysokich traw, szukając świeżej koniczynki, gdy nagle nad jego głową zrobiło się ciemno i jakaś wielka czarna łapa zaczęła na niego spadać. W ostatniej chwili biedny szarak uskoczył, a serduszko było mu tak głośno, że usłyszał to właściciel owej wielkiej łapy. To był niedźwiedź, który pochylił swój olbrzymi łeb, żeby sprawdzić, co też mu spod łapy uskoczyło. Kiedy zobaczył małego szaraczka, przestraszył się, że mógł go zdeptać. A przecież nie chciał tego. Lubił zajączki. Pokręcił łbem z niedowierzaniem i poczłapał dalej. Zajączek ze strachu nie mógł się ruszyć. Siedział jak skamieniały i tylko małe, gorące łezki leciały z jego przerażonych ślipków.
Tak zastała go noc. Kiedy księżyc pozapalał już wszystkie gwiazdy i zrobiło się jasno na świecie, popatrzył srebrny pan w dół na las i zobaczył, że na łące pod krzakiem jałowca siedzi zając. Domyślił się, że zajączkowi znów przytrafiła się jakaś niebezpieczna przygoda. Oj, znał tego małego szaraka, znał.
Pogłaskał księżyc zajączka swoim srebrnym promykiem, a wszyscy w lesie wiedzieli, że promienie księżyca są magiczne i poczuł, co dzieje się w maleńkim serduszku. Postanowił pomóc nieborakowi. Złapał zajączka za jego dwa małe uszka i podniósł do góry. Zdziwił się szarak, bo wcale go to nie bolało, tylko jakieś dziwne ciepło zaczęło go otaczać. Księżyc przytulił malucha do swojej srebrnej tarczy, a potem postawił go z powrotem na łące. Dobranoc szaraczku! Teraz wszystko będzie dobrze! Szepnął i schował się za chmurkę.
Zajączek był zdziwiony, bo usłyszał, co powiedział księżyc. Przysiadł na tylnych łapkach i oniemiał. Słyszał jak szumi trawa. Słyszał jak szumią drzewa w lesie, a były daleko. Słyszał szczekanie psa we wsi. O rany! Powiedział do siebie i chwycił za swoje uszka. Ale jego malutkich uszek jak u polnej myszki już nie było. Miał długie, wspaniałe słuchy. Popatrzył radośnie w niebo i szepnął cichutko: "Dziękuję".
Od tego czasu dzięki swoim słuchom, bo tak nazywają się uszy zająca, szarak jest odważniejszy, a właściwie uważniejszy, bo bardzo dobrze słyszy. Jego czujność stała się jego największą siłą, dając mu dar wczesnego ostrzegania, pozwalając mu przetrwać.