← Legendy Słowian

Legenda o Mokoszy

Wszystko zaczęło się od kielicha zatrutego wina. I od kobiety, którą targała zazdrość. Nawet bogowie nie są bezpieczni przed toksycznym uczuciem.

W dawnych czasach, gdy bogowie rządzili światem, Mokosz i Rod, bogowie płodności i urodzaju, byli małżeństwem, które przynosiło życie i obfitość całej ziemi. Ich miłość była tak wielka, że kwiaty kwitły, gdy się spotykali, a zboża rosły bujnie pod ich opieką.

Jednak pewnego dnia zły demon o imieniu Morana, który nienawidził życia i płodności, postanowił zniszczyć ich miłość i sprowadzić na świat wieczną zimę i śmierć. Morana przybierając postać pięknej kobiety, śledziła małżonków, ich rozmowy podsłuchiwała, aż wreszcie zwabiła zakochanych na piękną, kwiecistą polanę. nad brzegiem rzeczki, aby ugościć ich najsłodszymi owocami i wyśmienitym winem. Niczego nieświadomi bogowie przyjęli zaproszenie, nie przeczuwając jaki los ich czeka.

Przebiegła Morana, zatruła bowiem wino, w którym gustował Rod. Kiedy wypił pierwszy kielich, poczuł, jak mu całe ciało słabnie i padł jak nieżywy. Przerażona Mokosz próbowała ratować męża, ale niestety nic nie pomagało. Rod nie otwierał oczu. Mokosz wpadła w rozpacz, ale jedno wiedziała na pewno. To czary, a nie prawdziwa śmierć. Wszak Rod był bogiem, a bogowie są nieśmiertelni.

Postanowiła poszukać pomocy. Złożyła ciało męża w pobliskiej jaskini i ruszyła przed siebie w las, gdzie ponoć stara kobieta mieszkała, co na czarach się znała. Tymczasem Morana przybrała postać czarnego ptaka. Mróz i śnieg na ziemię sprowadziła, wszystkie plony wymroziła i ludzi na powolną zagładę skazała. Nie będzie miłości i radości na świecie, nie będzie życia i płodności, będzie mróz i śmierć. Ludziska pochowali się po chałupach, ale i tam zimno właziło każdą dziurą. Byli przerażeni.

A Mokosz? Po wielu dniach wędrówki zmęczona i zrozpaczona, na jakimś pniaku przysiadła, bo dalej siły iść nie miała. Wtedy stanęła przed nią stara kobieta. Bogini opowiedziała jej swoją historię, a ona pomóc obiecała. Jest sposób, aby Roda z czarów oswobodzić. Musi Mokosz tkaninę magiczną utkać z miłości swojej i łez, a potem ciało męża otulić. Wtedy czar minie i Rod do żywych powróci.

Poszła Mokosz z kobietą do jej chaty. Do krosin usiadła i zaczęła tkać. Pracowała dzień i noc. Łzy z oczu jej ciekły, a ona na nitki miłości je nawlekała, a potem ze srebrnymi i złotymi nićmi plątała i tkaninę dla męża tkała. Gdy robotę skończyła, do jaskini, do Roda wróciła. Otuliła ciało męża, a on zaczął się budzić z magicznego snu. Wraz z nim życie na świat wracało. Śniegi topniały, mróz ustępował, ludzie zaczynali się uśmiechać.

Tylko Morany nigdzie nie było. Hm, pewnie uciekła w mroczny świat podziemi. Zła że jej intryga nie udała się. Miłość bogów pokonała demona i przywróciła równowagę na ziemi. Od tego czasu Mokosz była czczona nie tylko jako bogini płodności, ale też tkactwa i opieki nad kobietami. A jej miłość do Roda stała się symbolem odrodzenia i nowego życia.

🎦 Obejrzyj odcinek na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Legendy Słowian 🎧🎦 PODCAST



🎦 Obejrzyj na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Wszystkie nasze podcasty

Legendy Słowian Bajki dla Naszka Historia mediów #MAMYNATORADĘ Na luzie o ciężkim Media History Dwornik.net | Polityka prywatności