← Legendy Słowian

Legenda o smoku spod Wawelu

Powiadają stare księgi, iż nie każda bestia rodzi się z ognia i łusek 🐉 Oto prawdziwa legenda o wawelskim smoku, którą spisał przed wiekami sam Wincenty Kadłubek.

Powiadają starzy kronikarze, iż nie każda bestia rodzi się z ciała, a nie każda zbrodnia z kłów i ognia. Są bowiem dzieje, w których smok kona wcześniej niż prawda, a zwycięstwo bywa cięższe od klęski. Taka to jest opowieść o skale, ogniu i bratniej zdradzie, piórem zacnego Wincentego Kadłubka spisana.

Była pod skałą głęboką szczelina, gdzie światło dnia rzadko zaglądało. Tam legł potwór ogromny, łuską okryty o brzuchu wiecznie nienasyconym. Gdy noc zapadała, jego oddech niósł się nad polami jak żar z paleniska, a ziemia drżała pod ciężarem jego cielska. Gdzie spojrzał, tam strach siadał jak kruk. Lud prosty znał miarę jego głodu. Co siedem dni prowadzono bydło na skraj pola, a wszyscy odwracali twarze, by nie widzieć, jak znika dar. Kto by się sprzeciwił, temu smok brał zapłatę w żywych. Milczały drogi, pustoszały zagrody, a noc była dłuższa niż dawniej. Szeptano, że ziemia została oddana bestii, a człowiek jest na niej jeno gościem.

Wieść ta dotarła do władcy tych ziem Grakha. Serce jego było twarde wobec wrogów, lecz miękkie wobec krzywdy ludu. Miał on dwóch synów, równych wiekiem, lecz nierównych duchem, oraz córkę jedyną, jeszcze młodą, ale rozumną. Synów wychował w męstwie, córkę w ciszy i rozwadze, nie wiedząc komu los odda przyszłość. Grakch, choć długo milczał, wezwał wreszcie synów i rzekł im, by nie czekali, aż kraj upadnie. Nie rozkazał, lecz prosił, aby oni stanęli tam, gdzie inni drżeli.

I poszli obaj, niosąc broń i wspólną nadzieję. Stawali naprzeciw bestii twarzą w twarz. Uderzali żelazem, lecz łuska była twardsza niźli stal, a ogień zmuszał ich do odwrotu. Wracali pobici nie ciałem, lecz dumą. I pojęli, że siła bez rozumu jest jak ogień bez powietrza. Wtedy zrodził się podstęp. Zebrali skóry bydlęce, wypchali je gorzkim proszkiem, co palił bez płomienia i zanieśli tam, gdzie zwykle znikała danina. Czekali w milczeniu. Potwór wyszedł chciwy i ślepy na zdradę. Połknął dar jednym ruchem, a gdy żar zapłonął w jego wnętrzu, ryknął tak, iż ptactwo zerwało się z lasów. Padł martwy, a ziemia po raz pierwszy od dawna nie drżała. Lud wyszedł z kryjówek, dziękował i płakał. Radość unosiła się nad ziemią.

Lecz w cieniu radości jeden z braci począł ważyć myśl ciężką. Pojął bowiem, iż po śmierci ojca władza przypadnie temu, kto pozostanie, a dzielić się tronem nie chciał. Gdy noc zapadła, a świadków nie było, brat podniósł rękę na brata. Nie z gniewu, lecz z chłodnej żądzy panowania. Zabił go, aby sam jeden mógł objąć rządy po ojcu i nie znać równego sobie. Potem rwał włosy i zalewał się łzami, wołając, że smok zabrał mu towarzysza. Ojciec uwierzył, bo serce nie chciało znać prawdy, a zwycięstwo zagłuszyło żałobę. Lecz krew nie znika bez śladu. Po czasie zdrada wyszła na jaw. Zabójca został wygnany daleko, by nigdy nie wrócić, a jego imię miało być zapomniane.

Po śmierci Grakcha władzę przejęła Wanda, córka jego i gród wzniosła na skale po smoku i nazwała go imieniem ojca, by pamięć o sprawiedliwości była silniejsza niźli pamięć o bestii. Taką oto opowieść w dawnych kronikach dziejopis Kadłubek zachował, a ludziska w bajkę dla dziatwy ją przekuli, zapominając, że nie każda bestia mieszka w jamie. Niektóre rodzą się po zwycięstwie.

🎦 Obejrzyj odcinek na Youtube 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Legendy Słowian 🎧🎦 PODCAST



🎦 Obejrzyj na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Postaw kawę za:

small coffee icon 10 zł medium coffee icon 20 zł large coffee icon 35 zł

Wszystkie nasze podcasty

Legendy Słowian Bajki dla Naszka Historia mediów #MAMYNATORADĘ Na luzie o ciężkim Media History Dwornik.net | Polityka prywatności