Jest takowe miejsce, gdzie rzeka Odra klęka 🌊 Odkryjcie mroczny sekret czartoryi i biesa Rokity, co w wirach Podlesia swą jamę uścielił.
Czym jest czartoryja? Zapytał mnie onegdaj pod inną legendą imć Alojzy z Podlesia. Języka zasięgnęłam, stare księgi przejrzałam i... I ja już wiem. A wy posłuchajcie, jeśli też wiedzieć chcecie.
Dawno temu, gdy rzeka Viadrus, dziś Odrą zwana, płynęła szeroko i dziko, a jej brzegi nie znały jeszcze wałów ni grobli, nad jej kolanem stała już osada, którą ludzie z czasem Podlesiem nazwali. W tym miejscu rzeka nagle skręcała, jakby coś ją zatrzymywało i zmusiło do ukłonu. Woda uderzała w brzeg, wirowała, podmywała ziemię i wracała ku sobie. Ludzie mówili, że Viadrus w tym miejscu klęka.
Pod jej kolanem zamieszkał Rokita, czart wodny, strażnik mokradeł i szeptów rzeki, co w trzcinach przesiadywał i nurtu pilnował. Upodobał sobie owo zgięcie rzeki, bo tam nurt słabł, a ziemia nasiąkała wodą. Na niewielkiej wyniosłości między wierzbami miał swoją oryję, jamę wilgotną i chłodną, w której zbierał rogatych kamratów i utopce zakolnych wirów.
Nocami nad kolanem Viadrusa tańczyły ognie. Słychać było rechot, jakby woda śmiała się sama z siebie. Sieci rwały się bez powodu. Zwierzęta nie chciały pić z tego brzegu. A gdy ktoś zbliżał się za bardzo, ziemia osuwała się pod stopami, jakby coś od spodu podgryzało jej fundament. "Czart ryje pod kolanem rzeki" mówili starzy.
Aż raz przyszło lato, tak suche, że nawet rzeka schudła i odsłoniła swoje kamieniste kości. Kolano rzeki wyschło, wiry ucichły, a mokradło przy oryi zaczęło pękać. Wtedy ludzie z Podlesia odważyli się działać. Nie walczyli z demonem wprost. Wiedzieli, że siłą nic nie zwyciężą. Usypali wał z darni i z piasku, by odsunąć wodę od wyniosłości. Odcięli cienki strumień, który zasilał mokradło pod kolanem rzeki. Przez trzy dni ziemia tylko trzaskała.
Czwartej nocy nad zakolem zebrały się czarne chmury. Piorun uderzył w brzeg dokładnie tam, gdzie nurt najmocniej podmywał ziemię. Brzeg pękł. Kolano rzeki osunęło się i zapadło, a wyniosłość z oryją wciągnięta została w suchy lej. Woda cofnęła się od tego miejsca jakby sparzona. Rokita stracił oparcie. Nie mogąc już kryć się wilgoci, spłynął z nurtem dalej ku dzikszym brzegom. Po nim została jama pod kolanem rzeki. Głęboka, sucha. jak rana w ziemi.
I tak po dziś dzień miejsce to, gdzie Odra klęka i wieś Podlesie się rozciąga, czartoryją nazywają, aby pamiętać po wieki, gdzie czart rzeki pilnował, harc wyprawiał i swoją oryję miał. Jedni mówią, że prawda w podaniu tym drzemie, inni, że tylko cień dawnych zdarzeń. Może i w twojej stronie jest miejsce, o którym ludzie mówią po cichu. Jeśli znasz taką historię, nie taj jej przed światem. Napisz mi w miejscu komentarzem zwanym, a może i twoja opowieść stanie się legendą?
Bajarka Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Bard Bartłomiej
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik