Dlaczego Rugewit, bóg o siedmiu głowach, oddał tajemniczą wyspę ludziom we władanie? ⚔️ Posłuchaj, jak wędrowne plemię dotarło pod kredowe klify.
Co wiecie o bałtyckich wyspach? Czy wiecie, skąd wzięły się ich nazwy? Posłuchajcie historii jednej z nich. Dawno temu pośród wzburzonych morskich wód leżała bezimienna wyspa. Jej wybrzeża strzegły wysokie, jasne klify kredowe, białe jak kość wymyta falami. W świetle księżyca mieniły się, jakby świeciły własnym blaskiem. Nikt nie osiedlał się tam, bo nocami z gęstych lasów dobiegał dźwięk, jakby kilka głosów mówiło naraz.
Pewnego lata przybył na wyspę młody słowiański lud, zmęczony wędrówką i burzami. Zeszli ze swoich łodzi na piaszczysty brzeg i zbudowali obóz u stóp kredowych ścian. Kiedy nastał wieczór, rozpalili ognie. Grzali się w ich blasku, bo wieczory były chłodne, a i swoje dalsze losy omówić chcieli.
Nagle od strony lasu doszedł ich dziwny dźwięk. Niby głos, ale tak jakby kilka osób szeptało równocześnie. Las ucichł, morze zatrzymało swój rytm i pojawił się on. Miał siedem głów, z których każda patrzyła inaczej, jak siedem spojrzeń jednego wojownika. U pasa nosił siedem mieczy, a ósmy dzierżył w dłoni. Jego krok był ciężki jak fala sztormowa, ale jego obecność nie niosła groźby, raczej ciekawość.
Przybysze zrozumieli, że to opiekun tej wyspy, a on patrzył na nich pytająco siedmioma parami oczu. Nie wiedząc, co ich czeka, ludzie padli na kolana przed tą dziwną postacią. A on podniósł swój ósmy miecz wysoko. Nazywał się Rugewit i był panem tej wyspy. Chciał wiedzieć, kim są, czego szukają, przed czym uciekają, co gotowi są poświęcić, czy uszanują wyspę i czy uszanują samych siebie. Wysłuchawszy odpowiedzi, wszystkie głowy przemówiły jednym głosem: PRZETRWANIE.
Wędrowcy unieśli dłonie i złożyli przysięgę. Poprzysięgli żyć w zgodzie z ziemią, nie niszczyć lasów, nie kalać wód i bronić wyspy tak, jak on bronił jej od wieków. Płomień ognisk odbijał się w ich oczach jak pieczęć wierności. Rugewit powoli uniósł ósmy miecz i wbił go w ziemię u stóp klifów. W tej samej chwili białe ściany rozbłysły światłem księżyca, jakby sama wyspa potwierdziła złożoną przysięgę. To był znak. Mają prawo tu zostać.
Minęły dni, ludzie zaczęli budować pierwsze chaty, wytyczać ścieżki i ogrody. Las, niegdyś nieufny, szeptał teraz łagodniej, a zwierzęta przestały uciekać. Wyspa jakby przyjmowała ich pod swoje skrzydła. Gdy powstała pierwsza palisada, najstarszy wojownik zawiesił nad bramą drewnianą tablicę. Wyryto na niej jedno słowo: Rugia. Imię nadane na cześć Rugewita, ich boga, który pozwolił im pozostać na wyspie i dał im nowy początek.
Nocami Rugewit stawał na leśnym wzgórzu, patrząc na pierwsze ogniska nowej osady. Siedem głów obserwowało siedem stron świata, aż wreszcie przyszła ta ostatnia noc. Gdy księżyc zaszedł, bóg odszedł w głąb lasu. Odtąd miał czuwać w ciszy, niewidoczny, lecz zawsze obecny. Tak narodziła się Rugia – wyspa o pięknych białych ścianach, w których za dnia odbijają się promienie słońca, a nocą księżyca. Wyspa Rugewita, pana o siedmiu głowach, który pozwolił pozostać na niej pierwszym osadnikom, a oni zaczęli nazywać samych siebie Rugianami. I tak jest do dziś.