← Legendy Słowian

Legenda o Trzech Wiatrach

Trzej bracia, trzy potęgi i jeden ojciec, który kazał im okiełznać chaos 🌪️ Zobacz, jak wiatry musiały porzucić pychę, by zdmuchnąć przeklętych wysłanników Czarnoboga.

Czy zastanawialiście się kiedyś, jaki wiatr wieje za waszymi oknami? Skąd się wziął? Kto go stworzył i co najważniejsze, kto nim włada? Dziś może to nie jest takie ważne, ale przed wiekami, o, to była zupełnie inna sprawa. Światem rządzili bogowie. I właśnie w tamtych, dawnych, zamierzchłych czasach, pewnej nocy, gdy chmury ciągnęły się jak białe smugi, przyszli na świat trzej synowie Strzyboga, pana powietrznych przestworzy.

Choć byli zrodzeni razem, różnili się jak trzy oblicza nieba. Pierwszy z nich, Pogwizd, był lekki jak poranna mgiełka. Miał oddech miękki jak bryza nad wodą. Gdy otworzył oczy, na świecie zapachniało wiosną. Drugi, Poświst, miał w spojrzeniu dzikość wichrów. Gdy po raz pierwszy zaczerpnął powietrza, chmury potoczyły się po niebie jak stado uciekających koni. Trzeci... Dyj. Dyj był najsilniejszy. Drżał jak wicher niosący przyszłą burzę. Gdy krzyknął, zerwały się zawieje, a noc przybrała barwę lodu.

Chłopcy rośli i choć kochali się bardzo, wciąż ze sobą rywalizowali. Pogwizd uważał się za najlżejszego i najzwinniejszego, Poświst za najpotężniejszego, bo potrafił wywoływać wiry i trąby powietrzne, z czym nie zgadzał się Dyj, bo jego naturą były nawałnice i zawieje. Pewnego dnia Strzybóg wezwał do siebie synów. Nakazał im skończyć z przechwałkami i przepychankami, a zacząć współpracować. Jeśli tego nie zrobią, ziemia zginie, lód wstrzyma rzeki, wichry zniszczą lasy, a żar spali pola. Przyszedł czas, aby udowodnili, że są godni imienia wiatrów.

Strzybóg miał rację. Ziemia marniała, a to za sprawą władcy ciemnych mocy Czarnoboga, który postanowił zniszczyć harmonię świata. Wysłał na ziemię trzy demony: Podlodnika, ducha zimnej, skuwającej wszystko skorupy, Jeźdźca Wietrznego, ducha trąb i wirów, co przewraca stodoły i zrywa dachy, oraz Południcę, ducha południowego żaru, co wysusza ziemię i pali zboża.

Trzech synów Strzyboga ruszyło na ratunek ludziom, na ratunek ziemi. Jako pierwszego odnaleźli Podlodnika, którego śmiech brzmiał jak trzask pękającej tafli. Trzymał rzeki jak więźnia i nie chciał puścić ich nurtu. Drzewa były tak skute lodem, że nie mogły poruszać nawet najmniejszą gałązką. Wszystko w koło wyglądało jak martwe rzeźby lodowe. Pogwizd, najłagodniejszy, pierwszy przemknął nad lodem. Nie burzył niczego, muskał, budził, ogrzewał. Poświst utrzymywał równy, stały podmuch, który rozpraszał zimne mgły i odsłaniał drogę. Dyj uderzył na końcu. Jego gwałtowny dech rozbił taflę i uwolnił wodę. Rzeki ruszyły do przodu. Odwilż wróciła na świat.

Podlodnik przepadł gdzieś w nurtach rwących rzek, a bracia ruszyli szukać Wietrznego Jeźdźca. Znaleźli go na łąkach i polach. Gdy skakał po zagrodach, przewracał siano, rwał dachy, a ludzie drżeli, bo każdy jego przejazd był kręgiem zniszczenia. Był chaosem. Pogwizd ruszył pierwszy. Otulił pola lekkimi podmuchami, które uspokoiły powietrze i zwęziły drogę jeźdźca. Dyj, trzymając swoje moce w ryzach, stworzył gwałtowną ścianę wiatru z jednej strony, zmuszając demona do pójścia dokładnie tam, gdzie chciał Poświst. A ten uderzył równym, pewnym powiewem i jeździec został zdmuchnięty tak wysoko, że nie wrócił już nigdy. Drugie zadanie zostało spełnione. Wiry przestały niszczyć ludzkie pola.

Jednak najtrudniej było w górach. Tam panowała Południca, która wysysała wilgoć z ziemi aż po sam rdzeń. Jeśli nie zostanie powstrzymana, ziemia zamieni się w jałową pustynię. Pogwizd przyniósł chłód, który osłabił żar Południcy. Poświst otoczył ją wirami stałego, równego powietrza, zamykając ją w kręgu. A wtedy Dyj runął z hukiem, niosąc ulewny poryw, mieszankę deszczu i wichru. Południca z sykiem zgasła jak zdmuchnięty płomień. Trzecie zadanie zostało wykonane. Ziemia odzyskała wilgoć i życie.

Plony przetrwały. Ludzie śpiewali pieśni wdzięczności trzem braciom wiatru. A oni zrozumieli, że nie tylko przywrócili równowagę światu, ale i że każdy z nich jest potrzebny i że bez pozostałych nie jest pełny. Od tamtej pory Pogwizd, Poświst i Dyj nie kłócą się już o pierwszeństwo. A wy? A wy ich słyszycie jako lekki powiew, czasem gwałtowny, a czasem groźny, ale zawsze razem.

🎦 Obejrzyj odcinek na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Legendy Słowian 🎧🎦 PODCAST



🎦 Obejrzyj na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Wszystkie nasze podcasty

Legendy Słowian Bajki dla Naszka Historia mediów #MAMYNATORADĘ Na luzie o ciężkim Media History Dwornik.net | Polityka prywatności