← Legendy Słowian

Legenda o Kłobuku

Co to jest mazurska dyla? Tak, to tratwa. A na dylach pływał dylak. I właśnie w tamte dawne lata, kiedy jej puszcza mazurska była gęstsza, jeziora głębsze, a ludzie twardzi jak dęby, nad brzegiem Pisy stała chałupa starego dylaka, Maćka Bołdy.

Maciek całe życie na dylach spędził. Ręce miał sękate od wiosła, a twarz ogorzałą od wiatru i słońca. Głębokie bruzdy na jego czole przypominały słoje starego drzewa, a w jego oczach, choć zmęczonych, wciąż tlił się ten sam niepokorny błysk, który pozwalał mu ujarzmiać najdziksze wiry na rzece. Ale zima nadeszła sroga. Rzekę ściął lód i Bołda ostał się bez grosza. W kuchni tylko wiatr świszczał, a w brzuchu burczało. Siedział Maciek przy pustym piecu, głowę w dłoniach chował i dumał, co począć. Bida, kiej bida. Szeptał.

Pewnej nocy, kiej zawieja szalała za oknem, Maćka ze snu wyrwało dziwne skrobanie u progu. Wyjrzał, a tam w sieni stoi kura, ale nie taka zwykła, nie podwórkowa. Czarna jak smoła, zmoknięta, chuda, z nastroszonymi piórami, a oczyska jej płonęły jak dwa węgliki w piecu. Maćka ciarki przeszły. Wiedział on, co to za ptak. To był kłobuk, demon, co bogactwo przynosi, ale za straszną cenę. Wejdź ptaszku! rzekł Maciek niepewnie, bo bida mu rozum odebrała. Wpuścił go do izby, nakarmił okruchami chleba i posadził na przypiecku, tam gdzie niegdyś buzowało ciepło, a teraz wiało tylko chłodem wygasłej gliny. Liczył, że licho choć trochę tam obeschnie.

Od tej nocy chata Bołdy zmieniła się nie do poznania. Rano, kiej Maciek wstawał, stół był pełen jedzenia, a w skrzyni błyszczały srebrne talary. Kłobuk latał nocami kominem i zmiatał dobra od najbogatszych gospodarzy w okolicy. Bołda stał się najbogatszym dylakiem nad Pisą. Ale glanc srebra szybko Maćkowi spowszedniał. Kłobuk był hałaśliwy, brudny i złośliwy. W nocy nie dawał spać, a w dzień dziobał i gęgał, domagając się coraz to lepszego jadła. Maciek poczuł, że złapał się w pułapkę. Muszę się go pozbyć, albo mnie ta bida zżre od środka. Tylko inaczej, myślał.

Bogactwo od diabła wzięte. Rzadko kiedy szczęście przynosi. Maciek Bołda choć skrzynię miał pełną, serce miał puste i pełne strachu. Kłobuk, kiej się już w domostwie zadomowi, niełatwo go wygonić. Trzeba mieć rozum nie lada, by takiego demona przechytrzyć. Maciek, stary dylak, rozum ten miał, choć w biedzie go ukrywał.

Pewnego wieczora Maciek z udawaną troską rzekł do Kłobuka: "Mój drogi ptaszku, tyś tyle dla mnie zrobił, ale ja, stary dylak, marzę o jednym, o czym ty, demonie powietrzny, pojęcia mieć nie możesz". Kłobuk łepek przechylił i słuchał uważnie. "Marzę, byś mi przyniósł coś, co na samym dnie rzeki leży, a co tylko dylaki cenią" ciągnął Maciek. Tam w najgłębszym nurcie Pisy, gdzie prąd jest największy, rosną kłaki rzeczne. Są one czarne i lśniące, a kto je posiada, tego tratwa nigdy nie zatonie. Kłobuk chciwy na sławę i uznanie nadymał się: "Przyniosę ci te kłaki! Nie ma nic, czego bym nie mógł!" zagęgał dumnie. W nocy zamiast kominem wyleciał drzwiami i poleciał prosto nad Pisę.

Bołda tylko na to czekając, zamknął za nim drzwi na cztery spusty i rygiel. Przez trzy dni i trzy noce Maćka z chaty nie było widać. Za to sąsiedzi opowiadali, że nad Pisą, w miejscu, gdzie rzeka najmocniej rwie, widać było czarną smugę, co raz po raz wpadała do wody i wynurzała się ze wściekłym skrzekiem. Kłobuk, nienawidzący wody walczył z nurtem, szukając mitycznych kłaków.

W końcu, kiej wycieńczony i wściekły Kłobuk wrócił do chaty, znalazł drzwi zamknięte na głucho. Na samym progu, zamiast powitania leżała rozpostarta ciężka sukmana gbura, na którego polu potwór kiedyś zboże kradł. Obok niej spoczywał rozwiązany woreczek soli, której białe ziarna sypały się na ziemię niczym bariera nie do przebycia. Kłobuk widząc, że sprytny dylak nie tylko drzwi zamknął, ale i krzywdę sąsiadowi naprawił, wrzasnął przeraźliwie i uciekł w najgłębsze ostępy puszczy.

I tyle go widzieli. Maciek Bołda ostał się bez czarodziejskiego bogactwa, ale znowu był wolny. Z lżejszym sercem i czystym sumieniem chwycił za wiosło i ruszył spławiać dyle. A kiej inni flisacy pytali Maćka o kłobuka, stary dylak tylko się uśmiechał i mówił: "Bogactwo co nocą kominem wlatuje, dymem się staje, ale rozum dylaka, ten na zawsze w dylach ostaje.

🎦 Obejrzyj odcinek na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music


Autorzy słuchowiska

Bajarka Małgorzata

Bajarka Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78

Bard Bartłomiej

Bard Bartłomiej
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik


Postaw kawę za:

small coffee icon 5 zł medium coffee icon 10 zł large coffee icon 20 zł


Legendy Słowian 🎧🎦 PODCAST



🎦 Obejrzyj na Youtube 🎧 Posłuchaj na Spotify → 📽️ Obejrzyj na Facebooku → 🎧 Posłuchaj na Youtube Music 🇬🇧 Listen in English (AI Voice-Cloned) →


Postaw kawę za:

small coffee icon 10 zł medium coffee icon 20 zł large coffee icon 35 zł

Wszystkie nasze podcasty

Legendy Słowian Bajki dla Naszka Historia mediów #MAMYNATORADĘ Na luzie o ciężkim Media History Dwornik.net | Polityka prywatności