Czy można polubić coś małego, pokracznego, coś brzydkiego? Nie? A jeśli po czasie, to coś okaże się piękne i okazałe? A no właśnie! Jest takie powiedzenie: "Nie wszystko brzydkie, co się brzydkim wydaje". Co to znaczy? Posłuchajcie.
W gęstym wiekowym lesie mieszkała stara zielarka Jagoda. Pewnego popołudnia zbierając leśne korzonki usłyszała ciche popiskiwanie dochodzące z mchu. Rozchyliła paprocie i zobaczyła coś dziwnego. Stworzenie o gołej, różowej skórze, wielkim dziobie i wyłupiastych oczach. Wyglądało jak, no jak ptak, ale no po prostu oj, po prostu było brzydkie.
Oj, biedactwo! Westchnęła zielarka, biorąc piskle w dłonie. Pewnie wypadłeś z gniazda. Muszę ci znaleźć dom. I wyruszyła na poszukiwania. Najpierw zapukała do pani sójki. Czy to twoje dzieciątko? Zapytała. Sójka spojrzała na nagą skórę pisklęcia i skrzywiła się. Coś ty? Moje dzieci mają puszysty meszek i wyglądają inaczej. To jest za bardzo pomarszczone i brzydkie. Zabieraj je stąd. Zapukała jeszcze do pani Drozdowej i do pani Zięby. Wszystkie mamy ptaki kręciły głowami. To nie moje, to nie moje, to nie moje! O kukułce nawet nie myślała. Wiedziała przecież dobrze, że kukułki nie budują gniazd, tylko podrzucają jajka innym.
Zasmucona zielarka wróciła do swojej chaty. Zrobiła pisklęciu gniazdko w wiklinowym koszyku, który wyłożyła miękkim mchem i zaczęła dbać o nie jak o własne. Pisklę, choć na początku takie nieporadne i dziwne, było niezwykle wdzięczne. Gdy jagoda siadała przy piecu, ono tuliło się do ciepła jej dłoni, cichutko popiskując.
Mijały tygodnie, skóra pisklęcia przestała być różowa, a zaczęły wyrastać na niej pierwsze pióra. Najpierw szare i dość niepozorne, potem coraz gęstsze i ciemniejsze. Dziób stał się mocny, a oczy nabrały dumnego, bystrego spojrzenia.
Pewnego letniego wieczoru, gdy okno chaty było otwarte, ptak nagle rozpostarł ogromne, lśniące skrzydła. O, to nie był zwyczajny ptak, lecz młody, potężny orzeł przedni. Zatoczył koło nad chatą, po czym wylądował na ramieniu Jagody, ocierając się głową o jej policzek, jakby chciał powiedzieć: "Dziękuję, że we mnie uwierzyłaś, gdy nikt inny nie chciał mnie przygarnąć".
Od tego dnia orzeł stał się strażnikiem leśnej chaty. Ptaki, które niegdyś nim gardziły, teraz z podziwem i lekkim zawstydzeniem patrzyły z daleka, jak ten król przestworzy dba o swoją przybraną mamę. Pamiętajcie, nigdy nie oceniajcie nikogo po wyglądzie, bo w każdym, nawet najbardziej niepozornym stworzeniu, może kryć się wspaniałe, królewskie serce.
Babcia Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Techniczny Bartek
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik