Pamiętacie Babę Jagę, która dziś nazywa się Symfonia i zamiast straszyć dzieci, od wielu lat pracuje w filharmonii i opowiada muzyczne bajki? Tak, dokładnie ta sama. Ale wiecie, jej serce wciąż należy do zaczarowanego lasu, gdzie przed laty założyła leśną orkiestrę. Zwłaszcza, że...
Pewnego dnia, gdy właśnie kończyła spotkanie z dziećmi, przez otwarte okno wleciał zdyszany kos. Przyniósł niepokojącą wiadomość. W lesie zapanował wielki bałagan. Ratuj Symfonio! Gwizdnął i już go nie było. Symfonia wyjęła z szafy swój dawny leśny strój, utkany z mchów, liści i paproci. Chwyciła miotłę. której gałązki obwieszone były dzwoneczkami, no bo to była muzyczna miotła. I wyruszyła do swojego lasu.
Już z daleka słyszała, że coś jest nie tak. Las nie śpiewał, las hałasował. Słowiki śpiewały nierówno, świerszcze gubiły rytm, żaby kumkały za wcześnie, a dzięcioły stukały tak głośno, że zagłuszały głosy skowronków. Zamiast pięknej melodii słychać było tylko zamieszanie. Na leśnej polanie czekały wszystkie zwierzęta. Opowiedziały Symfonii, że ich stary dyrygent dzięcioł przestał słyszeć najcichsze dźwięki lasu i uznał, że nie zasługuje już na prowadzenie orkiestry. Zamknął się w swoim domu i nie chciał z nikim rozmawiać.
Symfonia długo siedziała pod starym dębem i myślała, jak wspomóc przyjaciół. Nie przekonywała dzięcioła na siłę i nie szukała czarodziejskiego zaklęcia. Wiedziała, że czasem największą pomocą jest cierpliwość. Rano wiedziała już co zrobić. Poprosiła młodego dzięcioła, aby stanął przed orkiestrą i poprowadził muzyków, starego mistrza, aby obserwował koncert z wysokości swojej dziupli i patrzył, czy młody dzięcioł radzi sobie z powierzonym zadaniem.
Na to stary dzięcioł zgodził się. Koncert rozpoczął się bardzo cicho. Najpierw zabrzmiały świerszcze, potem ptaki, szumiące drzewa, strumień i wiatr. Młody dzięcioł prowadził orkiestrę pewnymi ruchami skrzydeł, a stary mistrz uważnie obserwował każdy takt. Od czasu do czasu skinął skrzydłem lub rzucił spojrzeniem w odpowiednią stronę, aby cała muzyka znów nabrała harmonii. I tak po raz pierwszy w historii leśnej orkiestry koncert poprowadziło dwóch dyrygentów. Jeden miał młode skrzydła i pewną rękę, drugi doświadczenie oraz serce, które znało każdą melodię tego lasu.
Po koncercie stary dzięcioł zrozumiał, że nie musi się wstydzić swojej słabości. Z radością przekazał batutę młodszemu następcy, a sam został nauczycielem i honorowym dyrygentem leśnej orkiestry. Od tej pory uczył młodych muzyków. nie tylko rytmu, ale przede wszystkim uważnego słuchania. Symfonia spojrzała na grający las i uśmiechnęła się. Wiedziała, że muzyka jest najpiękniejsza wtedy, gdy doświadczenie spotka się z młodością, a każdy potrafi znaleźć swoje miejsce. Ze spokojnym sercem wsiadła na swoją muzyczną miotłę i wróciła do filharmonii i do dzieci.
Przychodzi taki czas, że nie możemy już robić wszystkiego tak jak dawniej, ale to nie znaczy, że przestajemy być potrzebni. Doświadczenie jest skarbem, którym warto dzielić się z innymi i cieszyć się z ich sukcesów.
Babcia Małgorzata
Małgorzata Dwornik
@Malgorzata78
Techniczny Bartek
Bartłomiej Dworik
@bartlomiejdwornik